WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

LM: Wielki powrót Michała Winiarskiego i historyczny awans! - relacja z meczu PGE Skra Bełchatów - Sir Safety Perugia

Mistrz Polski po niezwykle emocjonującym boju pokonał w czterech setach rywala z Włoch i zameldował się w Final Four Ligi Mistrzów.
Marcin Olczyk
Marcin Olczyk

Grający z nożem na gardle gospodarze od początku sprawiali wrażenie mocno zdenerwowanych. Pierwszy czas Miguel Falasca wziąć musiał przy stanie 1:5, a pomyłek w ofensywie już na starcie nie ustrzegli się liderzy zespołu: Mariusz Wlazły i Facundo Conte. Mocna zagrywka Christiana Fromma znacznie utrudniła bełchatowianom odrabianie strat, a kolejne nieudane ataki argentyńskiego przyjmującego PGE Skry sprawiły, że rywale na drugiej przerwie technicznej mieli aż sześć oczek zapasu.


Mistrz Polski, zamiast rzucić się po wznowieniu do ataku, zaczął seryjnie popełniać błędy w niemal każdym elemencie gry, pozwalając zespołowi z Włoch wydatnie zwiększyć i tak już sporą przewagę (19:11). Poprawę, ale tylko na moment, przyniosły roszady wśród przyjmujących. Ostatecznie bełchatowianie zostali jednak rozbici 25:16, a ich postawa nie napawała optymizmem przed kolejnymi odsłonami.

Drugą część spotkania błędem rozpoczął Wlazły, ale jego zespół z minuty na minutę zdawał się odzyskiwać rezon. Zapunktował blok, Polepszyła się też skuteczność ataku. Poprawił się również kapitan PGE Skry, który przy stanie 10:9 wreszcie posłał przeciwnikom asa serwisowego. Zmorą bełchatowian niezmiennie był tylko Aleksandar Atanasijević. Dopiero przed decydującą fazą seta siatkarze mistrza Polski już pod wodzą Aleksy Brdjovicia, dzięki wygraniu ważnej kontry, wypracowali sobie cztery punkty zapasu (19:15). Gospodarze tak mozolnie wywalczonej przewagi nie zmarnowali i wygrali partię 25:22, wyrównując stan meczu na 1:1 w setach.

Trzy pierwsze akcje kolejnej odsłony padły jednak łupem Sir Safety Perugia i Falasca interweniować musiał jeszcze zanim na dobre rozpoczęła się trzecia część spotkania. Czas na żądanie opiekuna PGE Skry na niewiele się zdał, ponieważ inicjatywa w kolejnych minutach wciąż należała do przyjezdnych (8:3). Na boisku drugi raz tego dnia zameldował się w końcu wracający do zdrowia Michał Winiarski. Dobrą grą w ataku i przyjęciu, ale też mocną zagrywką próbował poderwać kolegów do walki, ale zespół długo nie reagował. Pozostali bełchatowianie postanowili wesprzeć "Winiara" dopiero przed drugą przerwą techniczną.

Aleksandar Atanasijević długo był motorem napędowym swojego zespołu, ale w trzecim secie zaczął się mylić Aleksandar Atanasijević długo był motorem napędowym swojego zespołu, ale w trzecim secie zaczął się mylić
Skrócenie dystansu do trzech punktów (12:15) zmusiło do działania Nikolę Grbicia, ale po czasie dla niego na blok wreszcie nadział się Atanasijević. Kilka minut później były atakujący PGE Skry posłał piłkę w aut, zmniejszając przewagę swojej drużyny do minimum. Przyjezdnym zaczęły ewidentnie puszczać nerwy, czego następstwem była czerwona karta dla "Aleksa" i wyrównanie 19:19. Chwilę później kontrę wykorzystał znakomity w tym secie Michał Winiarski i Atlas Arena oszalała z radości. Bełchatowianie poczuli krew i rzucili się na oszołomionego rywala, niczym dążący za wszelką cenę do nokautu bokser. Goście próbowali się podnieść, ale mistrz Polski miał już sytuację pod pełną kontrolą.

Gasnący w oczach Atanasijević w czwartej partii szybko nadział się na kolejny blok. Chwilę później w ten sam sposób zatrzymany został na siatce Christian Fromm i goście mieli poważny problem (3:6). Zawodnicy z Perugii próbowali odrabiać straty, ale jak już im się ta sztuka udawała, to tylko na moment. Na parkiecie do końca trwał bowiem niepowtarzalny koncert niesamowicie zmotywowanych bełchatowian, którzy postanowili wykorzystać każdą oznakę słabości rywala i wyszarpać ten wymarzony, ale długo zagrożony, awans do turnieju finałowego tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Mnożące się błędny przyjezdnych i bezradność ich serbskiego lidera sprawiły, że PGE Skra pewnie wygrała decydującą partię 25:18, kwalifikując się do czwórki najlepszych siatkarskich zespołów Starego Kontynentu.


PGE Skra Bełchatów - Sir Safety Perugia 3:1 (16:25, 25:22, 25:23, 25:18)

PGE Skra Bełchatów: Uriarte, Lisinac, Marechal, Winiarski, Kłos, Conte, Tille (libero) oraz Piechocki (libero), Winiarski, Włodarczyk, Brdjović.

Sir Safety Perugia: De Cecco, Beretta, Fromm, Atanasijevic, Buti, Vujevic, Giovi (libero) oraz Tzioumakas, Sunder, Paolucci, Barone.

Pierwszy mecz: 3:2 dla Sir Safety Perugia.
Awans: PGE Skra Bełchatów.

Pierwszy sportowy awans PGE Skry Bełchatów do Final Four Ligi Mistrzów

Które miejsce w Final Four Ligi Mistrzów zajmie w tym sezonie PGE Skra Bełchatów?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (33):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • maro rz-ow 0
    A co to forum Radia Maryja? Winiar doil Skre tyle,ze do konca sezonu ma dlug
    KANAP Świadectwo, Bóg wysłuchał moją modlitwę. Modliłem się o to aby zespół, który w jednej z określeń, nazw odwołuje się do sił ciemności („Block devils”) również na niwie sportowej Bóg pognębić raczył. To co zobaczyłem w żadnych innych kategoriach jak boskiej interwencji opisać nie można. W trzecim secie gdy wynik wydawał się przesądzony, liderzy zespołu Wlazły, Conte zgodnie z wypowiedziami komentatorów mają skuteczność bliską dwudziestu paru procent, na boisku pojawia się Michał Winiarski i niczym św. Michał Archanioł („Któż jak Bóg”)rozprawiający się z siłami ciemności, Winiarski zwycięża „diabły bloku”. Zawodnik, który przez cały niemal sezon nie mógł grać, trenować gra wspaniale kończy w newralgicznym secie 7 na 9 ataków, jest niekwestowanym liderem drużyny , prowadzi Skrę do zwycięstwa, mimo że w secie trzecim Skra przegrywała już 8:15. Szaleństwo, ale jak w zwiastowaniu Maryi powiedział Archanioł Gabriel „dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na koniec pozostaje jedynie powtórzyć pierwsze zawołanie Aniołów w zmaganiach z szatanem „Któż jak Bóg”.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Miasto mistrzów - Kielce 0
    To ja widziałem inny Włochy przed Polską i Rosją:)
    marulek jakiś ranking na przyszły sezon już jest, nie bardzo korzystny dla nas ...Wygląda na to, że nawet zaliczając najlepszy występ w historii LM, spadnie nam liczba zespołów na przyszły rok :)http://ebook.cev.lu/competitions/cuprankings/index.html#2
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Alex23 0
    Teraz widać, że Winiarski jest naprawdę potrzebny w drużynie, jestem ciekawa min tych ludzi, którzy spisali go na straty. Na początek meczu przykro było patrzeć, to prawda, ale grunt, że się przełamali i wygrali ten mecz. Faktycznie Lisinac, tak chwalony przeze mnie od dawna, nie popisał się niestety w ataku tym razem. Środek włosi pilnowali dobrze, ale może nie zauważyliście, że zagrywki Lisinaca nie były łatwe w przyjęciu, a on sam też w odbiorze zagrywek w okolicach 3 metra radził sobie nieźle.
    Conte też nie błyszczał, ale to nie maszyna on też odczuwa ten sezon tym bardziej, że w przypadku kryzysu Marechala to on grał z dwóch zawodników, ma prawo być zmęczony. Dobrze, że Winiarski zdążył wrócić, żeby go trochę odciążyć.
    Miejmy nadzieję, że ta wygrana podbuduje zespół i uda im się wygrać w najbliższym meczu z Lotosem. Brawo Skra!!
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (30)
Pokaż więcej komentarzy (33)
Pokaż więcej komentarzy (33)
Pokaż więcej komentarzy (33)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×