Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Robert Strzałkowski przejął obowiązki trenera w SK bank Legionovii. "Sytuacja jest bardzo dynamiczna"

Ettore Guidetti został odsunięty z funkcji pierwszego trenera. SK bank Legionovia Legionowo pod wodzą dotychczasowego asystenta przegrała w Pałacem Bydgoszcz po tie-breaku.
Dominika Pawlik
Dominika Pawlik

Już w ubiegłym tygodniu zapowiadało się na zmiany w SK bank Legionovii Legionowo. Prezes Marek Bąk w rozmowie z naszym portalem zapewnił, że praca trenerów i zawodniczek zostanie oceniona. Zapowiedział komunikat w tej sprawie we wtorek wieczorem.

Podczas poniedziałkowego meczu 11. kolejki Orlen Ligi z Pałacem Bydgoszcz na ławce zabrakło Ettore Guidettiego, a w roli pierwszego szkoleniowca wystąpił Robert Strzałkowski, dla którego nie było to nowe zadanie. W poprzednim sezonie, zanim w Legionowie zatrudniono Włocha, to właśnie ten trener prowadził zespół. Ostatecznie po ściągnięciu do Legionovii Guidettiego, został jego asystentem. 

WP SportoweFakty: Jak to się stało, że ponownie znalazł się pan w roli głównego szkoleniowca w potyczce z Pałacem Bydgoszcz?

Robert Strzałkowski: Z tym pytaniem należałoby się udać do prezesów. Trener Ettore Guidetti nie jest zwolniony, jest zawieszony w swoich obowiązkach. Jak długo to potrwa - to się okaże.

Kiedy dowiedział się pan o całym zdarzeniu?

- W zasadzie to sytuacja jest bardzo dynamiczna. Jakiś czas temu podziękowano za współpracę trenerowi od przygotowania motorycznego. Ja przejąłem jego zadania. Teraz zawieszono pierwszego trenera i ja te obowiązki również przejąłem. Tak jak pani słyszy, głosu nie mam, podejrzenie zapalenia płuc. Jest ciężko, ale radzimy sobie. Od piątku tego czasu było bardzo mało, żeby tutaj zdążyć coś poprawić.

Z Pałacem Bydgoszcz jednak wygrać się nie udało.

- Chwała dziewczynom, że podjęły rękawicę. Mecz z dużą liczbą błędów, ale jednak mecz walki i mógł się podobać.

W pierwszej partii wydawało się, że inicjatywa jest po stronie pana zespołu, a wszystko może potoczyć się szybko i to na korzyść Legionovii. 

- Jest to kolejny mecz, w którym dobrze wchodzimy w pierwszym secie. Prowadzimy 15:9 i nagle jest spadek, równia pochyła. Tutaj może nie było aż tak strasznie, bo druga odsłona została przegrana do 22. Pierwszego seta to Pałac zagrał poniżej oczekiwań, a nie my jakoś nadzwyczajnie dobrze.

Przyjezdne złapały odpowiedni rytm i poziom się wyrównał?

- Zgadza się. Szkoda tego meczu, ale przy takiej liczbie własnych błędów: 15 zepsutych zagrywek, osiem błędów w ataku... Jeszcze do tego były one popełniane w ważnych momentach, w czwartym secie bodajże od stanu 21:21 - cztery błędy własne, autowa zagrywka, atak w aut. Inaczej by się na to patrzyło, gdyby przez pryzmat całego seta te piłki wypadały, a tutaj - zwyczajnie szkoda.

Mierzyły się ze sobą dwa najmłodsze zespoły Orlen Ligi. Jak sam pan wspomniał, mecz mógł się podobać. Czy to znaczy, że w polskiej lidze idzie młodość? 

- Miejmy nadzieję, na pewno nasza liga potrzebuje świeżości. Może się narażę niektórym, ale uważam, że zagranicznych zawodniczek czas już też dobiega końca w Polsce. To nie może być tak, że średnie siatkarki przychodzą do naszej ligi i zabierają miejsce naprawdę fajnym, utalentowanym polskim dziewczynom. Potrzeba cierpliwości. Wiem, że to nie jest miłe i przyjemne dla prezesów i klubu. Jedenaste miejsce chluby nam nie przynosi, ale tylko w ten sposób dziewczyny będą uczyły się grać w siatkówkę. Trzeba stawiać na młodość, innego wyjścia nie ma. To wyjdzie z czasem.

Młode zawodniczki, między innymi z Legionovii, dostały swoją szansę w kadrze. Ich nabyte doświadczenie procentuje teraz w sezonie klubowym?

- Aż tak dużo ich tam nie grało, w tym roku to były epizody. Malwina Smarzek i Daria Paszek miały powołania, ale nie grały dużo (Paszek startowała w Igrzyskach Europejskich, a zarówno przyjmująca, jak i atakująca, brały udział w World Grand Prix - przyp. red.). Na pewno każdy turniej daje im wiele.

- Mamy jednak na boisku 17-letnią libero (Adriana Adamek - przyp. red), a 19-letnia Malwina Smarzek jest zmieniana przez 19-letnią Monikę Bociek. W zasadzie oprócz dwóch Kaś: Wysockiej i Połeć, moglibyśmy startować w Młodej Orlen Lidze. Dziewczyny się spisały, ja jestem z nich zadowolony. Jednak trzeba też patrzeć na swoje błędy i wyciągać wnioski.

Rozmawiała Dominika Pawlik 

W SK bank Legionovii Legionowo:

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (0):
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×