WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

ZAKSA - PGE Skra: kędzierzynianie ponownie mistrzami Polski!

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle po raz drugi z rzędu wywalczyła mistrzostwo Polski. W rewanżowym starciu finałowym z PGE Skrą Bełchatów zapewniła sobie tytuł po trzecim secie. A całe spotkanie wygrała 3:1.
Wiktor Gumiński
Wiktor Gumiński
WP SportoweFakty / Anna Klepaczko

- Nie czujemy się jeszcze zwycięzcami ligi, bo do tego droga jest bardzo daleka. Musimy wyjść na kolejne spotkanie, jakbyśmy grali od nowa - mówił Paweł Zatorski, libero ZAKSY, po wygranej 3:0 w pierwszym meczu finałowym.

- Wciąż jeszcze mamy szansę na złoto, ale do Kędzierzyna-Koźla musimy zabrać naszego ducha walki. To, co zaprezentowaliśmy w Łodzi, nie wystarczy - podkreślał wówczas natomiast Philippe Blain, szkoleniowiec PGE Skry.

Tak jak mówili przedstawiciele obu ekip, jedni i drudzy wyszli na decydujący bój o złoto należycie skoncentrowani. Dobicie się do boiska przychodziło bardzo trudno zarówno kędzierzynianom, jak i bełchatowianom. Przez większą część pierwszego seta minimalną inicjatywę posiadali siatkarze ZAKSY. Najpierw, po serii zagrywek Sama Deroo oraz obronach Zatorskiego, prowadzili 8:5. 

Gracze z Bełchatowa szybko wyrównali na 11:11, ale kilka błędów Bartosza Kurka pozwoliło odzyskać gospodarzom trzypunktową przewagę (17:14). W decydującym momencie do gry wkroczył jednak Srećko Lisinac. Choć Serb zepsuł swoje dwie pierwsze zagrywki w meczu, w końcówce inauguracyjnej odsłony już nie zadrżała mu ręka w polu serwisowym. Czterema potężnymi uderzeniami rozbił defensywę kędzierzynian, a PGE Skra rozpoczęła rewanż od wygranej 25:21.

ZOBACZ WIDEO Milik w końcu się doczekał! Pierwszy gol Polaka po kontuzji. Zobacz skrót meczu Sassuolo - Napoli [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Ten mały sukces wyraźnie uskrzydlił gości w drugiej partii. Cały czas bardzo aktywnie prezentowali się oni w grze obronnej, a Benjamin Toniutti z akcji na akcję miał coraz większy ból głowy, ponieważ nominalni liderzy ZAKSY - Deroo i Dawid Konarski - mieli ogromne problemy z kończeniem ataków.

Z takimi nie zmagał się natomiast Kurek, dzięki którego uderzeniom ekipa z Bełchatowa prowadziła już nawet 17:13. Aż nagle wtedy kędzierzynianie obnażyli jego słabości w przyjęciu. Słabsze odbiory przełożyły się na kilka kosztownych błędów po stronie PGE Skry, a gdy już aktualni mistrzowie Polski dopadli rywala, to go nie wypuścili. O wygraną musieli walczyć do samego końca (25:23), ale przesądziły o niej trzy piorunujące serwisy słabo dotąd grającego Konarskiego.

Podczas 10-minutowej przerwy od obrony mistrzowskiego tytułu dzielił ZAKSĘ już tylko jeden wygrany set.

Oglądając początkowe fragmenty trzeciego seta, można było odnieść wrażenie, że z barków kędzierzynian spadł potężny ciężar. Szczególnie dotyczyło to Konarskiego, który zaczął kończyć piłkę za piłką, dając gospodarzom kilka punktów zaliczki (7:3). Błyskawicznie jednak zza linii dziewiątego metra odpowiedzieli Lisinac i Mariusz Wlazły, doprowadzając do remisu 8:8. Po raz kolejny rozpoczęła się walka "cios za cios". I ponownie trwała do końcowej części partii.

Zawodnicy z Kędzierzyna-Koźla już niemal witali się z gąską, kiedy po punktowych serwisach Konarskiego i, niezawodnego w aspektach ofensywnych, Mateusza Bieńka wygrywali 22:19. Ich błędy techniczne, połączone z heroiczną walką gości, doprowadziły jednak do walki na przewagi. Trwała ona kilka minut. Po jej zakończeniu w Hali Azoty wybuchła nieokiełznana radość. Udane bloki ZAKSY na Kurku i Wlazłym zapewniły bowiem kędzierzynianom zdobycie drugiego z rzędu mistrzostwa Polski.

Twarze graczy PGE Skry po zakończeniu trzeciej partii jednoznacznie sugerowały, że nie mają oni ochoty kontynuować rywalizacji. Dlatego, z wyjątkiem Nikołaja Penczewa, Blain posłał do boju wszystkich rezerwowych.

Kilku roszad dokonał też jego vis a vis Ferdinando De Giorgi, wpuszczając na boisko Grzegorza Pająka, Grzegorza Boćka, Patryka Czarnowskiego oraz, na pozycję przyjmującego, Dominika Witczaka. Z biegiem czasu swoją szansę dostali też Aleksander Maziarz i Korneliusz Banach.

Temperatura widowiska opadła niemal do zera. Podczas gdy w hali nieprzerwanie trwała feta, siatkarze obu ekip myśleli o jak najszybszym zakończeniu spotkania. ZAKSA wygrała czwartą odsłonę 25:18 i całe spotkanie 3:1.

Finał PlusLigi, 2. mecz:

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - PGE Skra Bełchatów 3:1 (21:25, 25:23, 27:25, 25:18)

ZAKSA: Konarski, Buszek, Wiśniewski, Bieniek, Deroo, Toniutti, Zatorski (libero) oraz Witczak, Bociek, Pająk, Maziarz, Banach, Czarnowski.

PGE Skra: Lisinac, Wlazły, Kurek, Kłos, Uriarte, Penczew, Piechocki (libero) oraz Marcyniak, Gladyr, Janusz, Bednorz, Szalpuk, Milczarek (libero).

MVP: Benjamin Toniutti (ZAKSA).

Pierwszy mecz: 3:0 dla ZAKSY
Mistrzostwo Polski: ZAKSA 

Czy Dawid Konarski był najlepszym zawodnikiem dwumeczu finałowego?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (11):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Wiesia K. 0
    Berlin nic ciekawego nie pokazał ??? No nie powiedziałabym - ja te mecze oglądałam...
    lammergeyer2 Co do Berlina to trzeba sobie szczerze powiedzieć, że mieli szczęście w losowaniu. Co prawda w grupie na samym początku wygrali z Modeną ale poza tym nic ciekawego nie pokazali. Z najsłabszą w LM naszą drużyną Resovią grali dwa tiebreaki. Szczęście w sporcie jest ważne ale nie można z niego od razu wyciągać wniosków na temat "siły ligi". A co do drużyn włoskich i rosyjskich to te najlepsze są po prostu silniejsze od naszych. Na pewno z Lube ani z Kazaniem żadna nasza drużyna nie może podjąć walki - może wygrać pojedyncze sety czy nawet mecze ale jest słabsza. Natomiast Modena stoi tylko Nagapethem a Biełogorie Muserskim i te drużyny były do ogrania. Akurat niestety na Modenę trafiła Reska, która w ogóle słabo w tym sezonie grała (a niewiele jej zabrakło do wygranej). Wynik ZAKSy z Biełogoriem to największe rozczarowanie sezonu. Chociaż potem pewnie i tak Kazaniowi nie daliby rady.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Riorwar 0
    Skra wcześniej też zagrała z Modeną i ugrała z nimi jedynie dwa sety w dwóch meczach, więc od Skry też byli silniejsi. Zresztą Zaksa też by sobie z nimi nie poradziła, skoro przeciętnie grający Biełgorod dość spokojnie Zaksę pokonał. Co do Berlina, to z trudnej grupy wyszli z 12 punktami i czterema zwycięstwami, więc sami sobie wywalczyli to, że byli rozstawieni w fazie play- off.
    lammergeyer2 Co do Berlina to trzeba sobie szczerze powiedzieć, że mieli szczęście w losowaniu. Co prawda w grupie na samym początku wygrali z Modeną ale poza tym nic ciekawego nie pokazali. Z najsłabszą w LM naszą drużyną Resovią grali dwa tiebreaki. Szczęście w sporcie jest ważne ale nie można z niego od razu wyciągać wniosków na temat "siły ligi". A co do drużyn włoskich i rosyjskich to te najlepsze są po prostu silniejsze od naszych. Na pewno z Lube ani z Kazaniem żadna nasza drużyna nie może podjąć walki - może wygrać pojedyncze sety czy nawet mecze ale jest słabsza. Natomiast Modena stoi tylko Nagapethem a Biełogorie Muserskim i te drużyny były do ogrania. Akurat niestety na Modenę trafiła Reska, która w ogóle słabo w tym sezonie grała (a niewiele jej zabrakło do wygranej). Wynik ZAKSy z Biełogoriem to największe rozczarowanie sezonu. Chociaż potem pewnie i tak Kazaniowi nie daliby rady.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • lammergeyer2 2
    Co do Berlina to trzeba sobie szczerze powiedzieć, że mieli szczęście w losowaniu. Co prawda w grupie na samym początku wygrali z Modeną ale poza tym nic ciekawego nie pokazali. Z najsłabszą w LM naszą drużyną Resovią grali dwa tiebreaki. Szczęście w sporcie jest ważne ale nie można z niego od razu wyciągać wniosków na temat "siły ligi".
    A co do drużyn włoskich i rosyjskich to te najlepsze są po prostu silniejsze od naszych. Na pewno z Lube ani z Kazaniem żadna nasza drużyna nie może podjąć walki - może wygrać pojedyncze sety czy nawet mecze ale jest słabsza. Natomiast Modena stoi tylko Nagapethem a Biełogorie Muserskim i te drużyny były do ogrania. Akurat niestety na Modenę trafiła Reska, która w ogóle słabo w tym sezonie grała (a niewiele jej zabrakło do wygranej). Wynik ZAKSy z Biełogoriem to największe rozczarowanie sezonu. Chociaż potem pewnie i tak Kazaniowi nie daliby rady.
    VikingEpica Wyniki w pucharach europejskich przecież skądś się biorą. Logiczne :) Pooglądaj sobie ligę włoską, później pooglądaj Plusligę. Różnicę w jakości zauważysz moment. Co do ligi niemieckiej, różnica jest taka że ona cały czas zalicza postęp, my natomiast wręcz się cofamy. PS. W tym roku nie tylko Berlin w final four ale i inna drużyna niemiecka (United Volleys Rhein) odpadła dopiero w półfinale pucharu CEV z późniejszym triumfatorem rozgrywek.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (8)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×