Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Córki imigrantów dały Włochom wicemistrzostwo świata. Piękne twarze nowej Italii

Michał Kaczmarczyk
Michał Kaczmarczyk

Trudy integracji

Miriam Sylla w licznych rozmowach po finale tegorocznych MŚ odpowiadała na pytania o akty nietolerancji następująco: nie mam czasu się nimi przejmować, tracenie na to czasu nie jest dobre dla obu stron. Siatkarka nie roztrząsała sprawy rzekomego rasizmu jednego ze sponsorów kadry, który miał celowo nie pokazać w swojej reklamie wizerunków Sylli i Egonu, raczej śmiała się z całej afery. Ale wspominała jedno zdarzenie sprzed lat: po pierwszym zawodowym sezonie w Bergamo sprezentowała tacie nowe auto, by podziękować mu za lata wsparcia i miłości. Następnego dnia ojciec Sylli zadzwonił do córki i śmiał się, że kilka osób poważnie pytało go, czy na pewno jest właścicielem tak dobrego samochodu. Wtedy siatkarka też odpowiedziała śmiechem, ale poczuła się nieswojo w ojczyźnie.

- Kiedyś rozmawiałem z Anją Spasojević, która tłumaczyła mi, że tuż po wojnie w Serbii właściwie każdy uprawiał jakiś sport, bo wiedział, że może to być dla niego przepustka do wyjazdu za granicę, kariery i zarobienia pieniędzy. Dlatego tym większy należy się szacunek dzieciom tych imigrantów, którzy zostali zmuszeni do szukania lepszego życia, że teraz mogą pomagać swoim rodzicom i spełniają swój włoski sen. Siatkówka nie wyklucza nikogo, tylko łączy. Pokazuje, że każdy może stać się gwiazdą dzięki pracy - przekonywał w rozmowie z naszym portalem menadżer Dolata.

Na razie nie wszyscy rozumują w podobny sposób, zwłaszcza ci, którzy wciąż odmawiają Egonu lub Sylli pełnej włoskości. Najlepsza atakująca ostatnich mistrzostw świata w pierwszych latach siatkarskiej kariery nasłuchała się odgłosów małpiego pohukiwania z trybun, ale dziś wspomina te nieprzyjemne chwile bez żalu ani złości. Już udowodniła swoją wartość dla kraju. Sylla w czasach młodości lubiła odpowiadać kolegom śmiejących się z jej skóry: - Idź na plażę, opalaj się tam tydzień i zobaczymy, jaka będzie między nami różnica!

Po sukcesie włoskiej kadry kadetek w mistrzostwach świata z 2016 roku premier Matteo Renzi nazwał Egonu oraz jej koleżanki "pięknymi twarzami nowych Włoch". Nowych, czyli także multikulturowych i wolnych od rasizmu. Do tego jednak wciąż daleka droga, bo klimat polityczny w Italii zdecydowanie nie sprzyja spokojnej dyskusji o roli imigrantów w tym kraju. Kiedy rodziła się Miriam Sylla, liczba uchodźców przybyłych do Włoch wynosiła nieco ponad 22 tysiące, dwa lata temu było to aż 181 tysięcy osób, a wszystkich przybyszów z zagranicy jest w tym kraju ponad 5 milionów.

Obecny włoski rząd, którego wicepremier Matteo Salvini konsekwentnie odmawia przyjmowania statków z uratowanymi na morzu migrantami, ściera się od tygodni z Unią Europejską także w kwestii integracji uchodźców. - Na pewno skakał z radości, już to widzę... - ironizowała Sylla, gdy zapytano ją o gratulacje dla drużyny od Salviniego po wygranym półfinale z Chinami. Nie było ich, także po finale.

Nowe zjawisko

Dlatego coraz częściej w komentarze po mistrzostwach siatkarek angażują się także eksperci i dziennikarze, których niekoniecznie interesuje ta dyscyplina. Zwracają oni uwagę nie na ataki Egonu ani rozegrania Malinov, a na pozasportową szansę, jaką daje sukces młodej drużyny Mazzantiego. Szansę na to, by Włosi byli dumni z każdego swojego obywatela, niezależnie od jego koloru skóry lub pochodzenia.

- Bardzo bym sobie życzył, żeby tak się stało, bo te dziewczyny są tego warte. Imigrantów we Włoszech jest coraz więcej, a przykład włoskiej reprezentacji pokazuje, że tych ludzi można zintegrować, mało tego, mogą oni godnie reprezentować swoją nową ojczyznę. Pewnie Egonu czy Sylla nie zdają sobie jeszcze z tego sprawy, ale już teraz stają się one twarzami integracji i nowego zjawiska o skali wykraczającej poza sport - mówił mąż Katarzyny Skowrońskiej-Dolaty.

Dwa miesiące przed sukcesem siatkarek Włochy żyły sprawą młodej dyskobolki Daisy Osakue, córki Nigeryjczyków, która padła ofiarą wygłupów młodych ludzi w rodzinnym Moncarieli. 22-latka dostała jajkiem w lewe oko, co zagroziło jej występowi w lekkoatletycznych ME, a zdarzenie wywołało krajową dyskusję, także we włoskim parlamencie, na temat podsycania niechęci do obcych. Na cenzurowanym była też sama sportsmenka, która z początku mówiła o akcie rasizmu i pomyleniu jej z prostytutką, ale potem musiała wycofywać się z tych słów i tłumaczyć się z kryminalnej przeszłości ojca.

To pokazuje, że we Włoszech kolor skóry zawsze można stać się punktem zapalnym sporu, niezależnie od wyników czy uśmiechów Egonu. Zresztą podobnej sytuacji doświadczyła Sylla, złapana w zeszłym roku na dopingu. Zanim przyjmująca została uniewinniona (okazało się, że wykryty u niej clenbuterol pochodził z mięsa, jakie zawodniczka zjadła w Chinach podczas finałów World Grand Prix), naczytała się i nasłuchała o uczciwości Murzynów. Na pełne odkupienie win musiała czekać do finału w Yokohamie. 

Kilka lat temu Valentina Diouf regularnie pojawiała się w Afryce, także w rodzimym Senegalu, na siatkarskich kampach, ale nie ograniczała się tylko do promocji sportu. Była reprezentantka Włoch spotykała się w Busto Arsizio z rodakami, wysłuchiwała ich trudnych historii życia i emigracji za chlebem. Być może jej śladem podąży także Egonu, silnie związana ze swoją afrykańską rodziną. I będzie przełamywać bariery mocniejsze od najwyższego i najszczelniejszego bloku rywala.

ZOBACZ WIDEO Sektor Gości 92. Fabian Drzyzga: Kurkowi kamień spadł z serca. Smak złota MŚ jest nie do opisania [1/5]

Czy włoska kadra siatkarek zdobędzie medal igrzysk w Tokio?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (1):

  • grolo Zgłoś komentarz
    Piękna historia z happy endem. Dobro zostało wynagrodzone, po wielokroć. Dobrze, że zdarzają się takie historie, to podnosi na duchu.
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×