Wielkimi krokami zbliża się inauguracja Pucharu Świata 2025/26 w skokach narciarskich. Dla zawodników będzie to sezon wyjątkowy, bo jego drugiej części odbędą się zimowe igrzyska olimpijskie. Po raz kolejny na wielkiej imprezie chciałby zaprezentować się Simon Ammann.
Aby tak się stało, weteran skoków musi udowodnić, że wciąż jest w stanie nawiązać walkę z najlepszymi. Szansę na to dostanie już od samego początku. Szwajcarzy ogłosili w środę skład, w jakim udadzą się na inauguracyjne zmagania w Lillehammer, a 44-latek znalazł się wśród powołanych.
Obok niego w Norwegii wystąpią również: Gregor Deschwanden, Sandro Hauswirth, Juri Kesseli oraz Felix Trunz.
W sezonie letnim Ammann ośmiokrotnie zdobywał punkty do klasyfikacji Letniego Grand Prix, a trzy razy kończył zawody tej rangi w TOP 15.
Wydaje się, że Szwajcarzy w ostatnich miesiącach poczynili spore postępy, w związku z czym w składzie na Lillehammer zabrakło m.in. Killiana Peiera. - W naszym zespole jest mnóstwo energii. To również daje mi ogromnego kopa - mówił Ammann o rywalizacji panującej wewnątrz zespołu, cytowany przez srf.ch.
- Zimowe Igrzyska Olimpijskie są jeszcze daleko. Jest dużo pracy do wykonania. Chodzi o to, żeby złapać rytm rywalizacji, ale też o wewnętrzną rywalizację, która jest zacięta - dodał.
Simon Ammann jest czterokrotnym złotym medalistą igrzysk - dwa medale wywalczył w Salt Lake City i dwa w Vancouver.
ZOBACZ WIDEO: Szymon Kołecki skomentował Tomasza Adamka we freak fightach. "Było mi przykro"
Skoki narciarskie w Wiśle - oglądaj w TVP1 o 14:40 w Pilocie WP (link sponsorowany)