Króciutko. Tak Dawid Kubacki zareagował na pytanie o skandalistów z Norwegii

Getty Images / Marcin Golba/NurPhoto / Na zdjęciu: Dawid Kubacki
Getty Images / Marcin Golba/NurPhoto / Na zdjęciu: Dawid Kubacki

- Póki co mam siłę, chęci i wiarę w to, że mogę w tym sporcie jeszcze sporo zdziałać - mówi nam Dawid Kubacki. Dwukrotny medalista olimpijski uciął także temat powrotu do skoków zdyskwalifikowanych na MŚ Norwegów.

Wówczas, za wykrycie nieprawidłowości w kombinezonach, zdyskwalifikowani zostali m.in. Marius Lindvik i Johann Andre Forfang. Obaj Norwedzy zostali jednak dopuszczeni do startu w nowym sezonie. - Bez komentarza - tak na pytanie o ich powrót zareagował Dawid Kubacki.

W wywiadzie doświadczony skoczek mówi też, co zmieniło się w kadrze po przyjściu nowego trenera Macieja Maciusiaka, ocenia zmiany w kontroli sprzętu. Zabrał też głos ws. kontynuowania kariery po IO we Włoszech.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Wyjątkowy trening Polaka. Spotkał się z legendą sportu

Szymon Łożyński,, WP SportoweFakty: Wszyscy norwescy skoczkowie będą mogli startować w nowym sezonie, także ci zdyskwalifikowani na MŚ: Johann Andre Forfang i Marius Lindvik. Jak oceniasz taką decyzję?

Dawid Kubacki: Bez komentarza. Nie chcę się w to mieszać.

Po skandalu na MŚ zapowiedziano spore zmiany w kontroli sprzętu. FIS zapewniał, że będzie przede wszystkim więcej kontrolerów. Latem dało się odczuć zmiany na plus?

Tak. Nie byłem na wszystkich kontrolach, ale te w których wziąłem udział, były bardzo rygorystyczne. Nie ma już teraz sytuacji, żeby ktoś skakał w zbyt dużym kombinezonie. Szanse dla wszystkich drużyn się wyrównały.

W nowym sezonie będzie system żółtych i czerwonych kartek za nieprzepisowy sprzęt. Czerwona oznaczać będzie pauzę w kolejnym weekendzie PŚ. Jak oceniasz ten przepis?

Ciekawy pomysł. Zawodnicy nie będą chcieli ryzykować ze sprzętem, bo konsekwencje są poważne. Z drugiej strony, nie podoba mi się to, że za zawodnika z czerwoną kartką nie może rywalizować inny skoczek z tego samego kraju. To jest krzywdzące, zwłaszcza dla młodych skoczków, którzy mogliby wtedy dostać szansę. To jednak dopiero pierwszy sezon z takim przepisem, więc zapewne modyfikacje są brane pod uwagę.

Kombinezony zmieniły się na tyle, że skoki cofną się o kilka lat?

Nie do końca. Na pewno kombinezony jeszcze nigdy nie wyglądały tak jak teraz. Obostrzenia są spore. To spowodowało, że w odróżnieniu od poprzednich sezonów potrzebujemy wyższych belek startowych na starcie. Czasami tych belek już brakowało. Kamil Stoch pobił kiedyś rekord skoczni w Trondheim z rozbiegu numer jeden. Teraz to raczej nie będzie możliwe.

Jak ocenisz przygotowania do sezonu?

Wykonaliśmy bardzo dużo pracy. Czuję się lepiej przygotowany niż rok temu. Wyciągnęliśmy wnioski z poprzednich lat.

Co się zatem zmieniło?

Wróciliśmy przede wszystkim do podstaw w moich skokach, do tego co działało wcześniej. Nie wiem czy była to rewolucja czy bardziej ewolucja, ale pracy było sporo.

Co z atmosferą w kadrze, która za czasów Thomasa Thurnbichlera nie była dobra?

Jako grupa funkcjonujemy naprawdę dobrze. Dogadujemy się między sobą, z trenerem. Atmosfera jest w porządku i ciężko pracowaliśmy.

W czasach Thurnbichlera mało trenował też z wami Kamil Stoch. Jak jest teraz?

Na początku trenowaliśmy oddzielnie, ale później jeździliśmy na zgrupowania w tym samym miejscu, byliśmy w tych samych hotelach. Trener Doleżal (indywidualny szkoleniowiec Stocha - przyp. red.) szyje też kombinezony dla całej kadry, więc naturalnie ściślej współpracujemy ze sobą.

Igrzyska są najważniejsze. To oznacza, że na początku sezonu może nie być idealnie?

W skokach nie ma czegoś takiego jak celowanie z formą. To bardzo ryzykowne. Przez cały rok przygotowujesz się do najważniejszej imprezy sezonu i nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek wcześniej specjalnie skakał słabiej.

Warto od początku dobrze startować, bo dzięki temu budujesz pewność siebie i idziesz tzw. siłą rozpędu. Dodatkowo do kwalifikacji olimpijskiej będzie liczył się ranking, więc trzeba naprawdę skakać dobrze cały czas, by w ogóle "załapać się" do składu. Nie da się nic odpuścić.

Dla Kamila Stocha to będzie ostatni sezon w karierze. Jakie są twoje plany po igrzyskach olimpijskich?

Póki co mam siłę, chęci i wiarę w to, że mogę w tym sporcie jeszcze sporo zdziałać. Nie planuję na razie żadnych "ogłoszeń parafialnych" ws. swojej kariery.

W ostatnim sprawdzianie przed zimą, w LGP w Klingenthal, furorę zrobił Kacper Tomasiak. W debiucie zajął 8. miejsce. Jaką rolę może odegrać 18-latek już w tym sezonie PŚ?

Jest bardzo mądrym chłopakiem. Sportowo ma wielki talent, potrafi pracować, słuchać i walczyć. To dzięki niemu mamy jedno więcej miejsce w Pucharze Świata. Jest w stanie odnaleźć się wśród najlepszych i zagościć tam na dłużej. Od nas będzie miał pełne wsparcie. Z jego sukcesów będziemy się cieszyć tak samo jak ze swoich.

Rozmawiał Szymon Łożyński, dziennikarz WP SportoweFakty

Początek sobotniego konkursu PŚ w Lillehammer zaplanowano na 16:00. Wcześniej, o 14:30, odbędą się kwalifikacje. Relacje na żywo na WP SportoweFakty

Komentarze (5)
avatar
kemod
22.11.2025
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
Za osiągnięcia w całej karierze, czapki z głów. Nie męcz już nas jednak chłopie ( i inni też) więcej Twoimi męczarniami na skoczni.. Nie męcz trenera, który mimo najlepszych chęci już nic więce Czytaj całość
avatar
stan 1
22.11.2025
Zgłoś do moderacji
1
1
Odpowiedz
Mistrzowie narzekania, a to śnieg za mokry, wiało w plecy, może zapomniał się wysikać, lata mają. 
avatar
Miły Pann
22.11.2025
Zgłoś do moderacji
5
2
Odpowiedz
Nie no niezle cyry ...aby dalej przy żłobie nieważne sa wyniki 
avatar
eugjan
22.11.2025
Zgłoś do moderacji
6
2
Odpowiedz
A co by miał innego robić nie wszyscy mogą zostać PREZESAMI 
Zgłoś nielegalne treści