Maciej Maciusiak w tym sezonie jest pierwszym trenerem naszej kadry. Polak przejął stery po Thomasie Thurnbichlerze, którego kadencja rozpoczęła się sukcesami, ale z biegiem czasu było coraz gorzej.
Gdy Thurnbichler zaczynał, polskie skoki były w ścisłej światowej czołówce. W ostatnich sezonach z nich wypadły i Polacy rzadko meldowali się w czołowej dziesiątce. Stąd porównania do czasów startów Adama Małysza, gdy Apoloniusz Tajner przejmował kadrę po Pavle Mikesce.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: setki tysięcy wyświetleń! Nagranie z Sochanem robi furorę
- Porównanie do tego, co się działo z Adamem Małyszem, gdy po Mikesce trafił pod skrzydła Tajnera, to inne czasy, inne metody treningowe. Dziś organizmy zawodników są prześwietlane praktycznie na każdym treningu. Dzięki temu wiemy, jaka jest dyspozycja. Dlatego ciężko jest przeholować, czy przetrenować - powiedział Maciusiak.
Dodał, że teraz treningi są bardziej zindywidualizowane, a za przygotowania fizyczne zawodników odpowiada Michał Wilk, który dobrze zna ich organizmy.
- On jest świetnym fachowcem, który przez wiele lat pracuje w skokach, zna organizmy skoczków. Niektórych musiał poznawać na nowo, z innymi - zmienić trening, bo to, co działało dawniej przestało i potrzebne były inne bodźce. Mamy to fajnie poukładane - dodał.
Sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich rusza 21 listopada. Pierwsze zawody odbędą się w Lillehammer.