Za nami pierwszy konkurs indywidualny skoków narciarskich w Pucharze Świata w sezonie 2025/2026. W norweskim Lillehammer najlepiej z Polaków wypadł Kamil Stoch, który uplasował się na 13. pozycji. 18. miejsce zajął debiutujący w imprezie tej rangi Kacper Tomasiak, a tuż za jego plecami znalazł się Piotr Żyła. W Top 30 zakończyli jeszcze zawody Dawid Kubacki (22. miejsce) i Paweł Wąsek (28. miejsce).
W rozmowie z Eurosportem trener Maciej Maciusiak zgodził się ze słowami reportera Kacpra Merka, który mówił o optymizmie, ale i o niedosycie.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Była 10. sekunda meczu. Niebywałe, co zrobił bramkarz
- Drugie próby Piotra Żyły i Dawida Kubackiego były zdecydowanie najlepsze w ciężkich warunkach. Widzieliśmy, jak wyglądała druga seria. Niedosyt na pewno jest, bo była szansa przynajmniej na Top 10 - stwierdził szkoleniowiec.
Na pewno spory niedosyt można odczuwać po drugim skoku Stocha. Nasz mistrz olimpijski zajmował po pierwszej serii dziesiątą pozycję. Stracił ją, bo w drugiej próbie wylądował na 122. metrze.
- Trochę Kamil zepsuł drugi skok. Znowu mu troszkę przeleciało do przodu i niestety przy tak mocnym tylnym wietrze trudno mu było odlecieć - wyznał Maciusiak.
Już w niedzielę (23 listopada) Polacy będą mieli okazję poprawić swoje wyniki. Drugi konkurs w Lillehammer zaplanowano na godz. 16:00. Wcześniej (o godz. 14:30) odbędą się kwalifikacje.