Skomplikowała się sytuacja reprezentacji Polski w kontekście startów podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026 w skokach narciarskich. A to dlatego, że począwszy od najbliższej edycji, zmienił się regulamin dotyczący kwot startowych w konkursach indywidualnych. Od teraz decyduje o nim ranking olimpijski, a ten obecnie nie jest najkorzystniejszy dla Biało-Czerwonych.
Walka o kwoty startowe
Żeby móc wystawić czterech zawodników, trzeba mieć przynajmniej tylu w czołowej "25" tej klasyfikacji. Po konkursach w Lillehammer wypadł z niej Aleksander Zniszczoł. Obecnie zajmuje 26. lokatę, co oznacza, że jego sytuacja nie jest bardzo skomplikowana, ale zważając na formę 31-latka, mimo wszystko dość trudna. A niestety, praktycznie tylko on może nam zagwarantować czwarte miejsce.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Była 10. sekunda meczu. Niebywałe, co zrobił bramkarz
Co prawda pozycje 37-39 zajmują odpowiednio Piotr Żyła, Jakub Wolny i Maciej Kot, lecz ich strata do premiowanej pozycji wynosi ponad 200 punktów i trudno sobie wyobrazić, aby którykolwiek z nich zdołał ją zniwelować. Jest jeszcze nasza ostatnia rewelacja Kacper Tomasik, tylko on musiałby wywalczyć zapewne ponad 600 punktów, albo nawet więcej. Czasu jednak jest niewiele, a rywale także nie śpią. Ranking zamknie się wraz z zawodami 18 stycznia w Sapporo. Do tego czasu zaplanowano 17 konkursów indywidualnych.
Misja "na ratunek Zniszczołowi"
Dużo i nie dużo - może ktoś stwierdzić. Trzeba jednakże mieć na względzie formę naszych skoczków, a niestety, nie pozwala ona jeszcze zdobywać seryjnie kilkadziesiąt czy nawet kilkanaście "oczek" w każdych zawodach. W tej sytuacji najrozsądniejszym pomysłem jest praktycznie natychmiastowa "naprawa" Zniszczoła. To może nie być łatwe, mając na uwadze jego występy w Norwegii.
- Szczegóły techniczne na pewno zna sztab. Przepisy dotyczące kombinezonów, które się zmieniły, spowodowały, że obecnie dużo ważniejsze jest wyjście z progu. Później błędy w tym elemencie nie za bardzo można nadrobić fazą lotu. Po prostu szerszy kombinezon dawał więcej powierzchni nośnej i można było coś w powietrzu nadrobić. A wiemy, że Olek akurat w tym elemencie jest dobry - mówi w rozmowie z WP SportoweFakty Jakub Kot.
- Przypuszczam, że zmiana przepisów niekoniecznie mogła być dla niego dobra. Olek raczej nie słynie z mocy w nogach, tylko z umiejętności technicznych w dalszej części skoku. Teraz ma to trochę ograniczone, co powoduje taki efekt domina. Aczkolwiek to był dopiero pierwszy weekend Pucharu Świata i trzeba mieć nadzieję, że ta forma będzie szła do góry - dodaje.
Oczywiście powstaje też jeszcze jedno pytanie - czy warto zabierać Zniszczoła na kolejne konkursy, aby walczył o ranking olimpijski, nawet nie będąc w formie, czy może lepiej odpuścić, a powoływać na zawody kogoś innego. To jednakże pozostaje już w gestii sztabu szkoleniowego, na czele z Maciejem Maciusiakiem.
Kubacki i Stoch też zagrożeni
Nie można jeszcze zapominać, że sytuacja Dawida Kubackiego czy Kamila Stocha nie jest klarowna. Spokojny może być tak naprawdę wyłącznie Paweł Wąsek, który jest obecnie 11. i do bezpiecznej 25. pozycji ma blisko 500 punktów. Wspomniana wcześniej dwójka nie jest jednak w tak komfortowym położeniu. Kubacki jest 22., a Stoch 24. Ten pierwszy ma ponad 130 "oczek" przewagi nad Zniszczołem i ponad 170 nad 27. Valentinem Foubertem. Trzykrotny mistrz olimpijski posiada z kolei odpowiednio ponad 40 i blisko 90 punktów zapasu.
To wszystko powoduje, że cały czas trzeba koniecznie zajmować lokaty w czołowej "30" zawodów PŚ, żeby nie wypaść poza najlepszą "25". Gonić naszych reprezentantów również ma kto. W niezłej dyspozycji jest wcześniej wspomniany Francuz, a przebudzić mogą się Halvor Egner Granerud czy Tate Frantz. Warto zwrócić uwagę także na 21. Michaela Hayboecka, który co prawda karierę zakończył, ale w rankingu widnieje. On z oczywistych względów swojego miejsca już nie poprawi i raczej będzie tylko spadał. Pytanie jednak, czy uda się go wyrzucić z top 25.
Ranking olimpijski - o co w nim chodzi?
Co ważne, FIS w żaden sposób nie nakazuje startu tych zawodników, którzy znajdą się w czołowej "25" czy na dalszych lokatach zgodnie z wytycznymi. Każdy zbiera tylko kwotę startową na igrzyska dla swojego kraju. Czyli, dla przykładu Austriacy, którzy już prawie na pewno będą mieli przynajmniej czterech swoich reprezentantów w najlepszej "25", będą mogli wystawić podczas IO dowolnych czterech zawodników.
To samo dotyczy oczywiście Polski, lecz już wcześniej miała zostać ustalona w naszej kadrze zasada, zgodnie z którą trzej najlepsi (w przypadku kwoty startowej 4) będą mieli zapewniony start. Wydaje się, że podobna zasada będzie obowiązywała, jeśli nasza kwota startowa się zmniejszy. Wówczas dwóch najlepszych będzie pewnych występu, a trzeci zostanie wybrany.
Same zasady dotyczące kwot startowych w igrzyskach olimpijskich w przypadku skoków narciarskich wśród mężczyzn nie są proste. Dyscyplina ta może mieć maksymalnie 50 przedstawicieli wśród mężczyzn. Jak wspomnieliśmy wcześniej, nacje, które będą miały przynajmniej czterech skoczków w czołowej "25" rankingu, właśnie tylu reprezentantów będą mogły dysponować do zawodów.
Ranking olimpijski jest prowadzony od 1 lipca 2024 roku do 18 stycznia 2026 roku. Wliczają się do niego przede wszystkim punkty zdobyte w Letnim Grand Prix oraz Pucharze Świata.
Aktualny ranking olimpijski znajdziesz TUTAJ
Aktualny podział kwot startowych znajdziesz TUTAJ
Mateusz Kmiecik, WP SportoweFakty
Olimpiadę