W niedzielę przerwa między pierwszą a drugą serią potrwa aż 40 minut. Informację tę podał Kacper Merk, dziennikarz związany z Eurosportem.
Jak przekazał, jest to spowodowane koniecznością "zmieszczenia" w ramówce telewizyjnej zawodów biathlonowego biegu pościgowego mężczyzn w Oestersund. Doniesienia te w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet potwierdził Andrzej Wąsowicz, przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Pucharu Świata w skokach narciarskich w Wiśle.
ZOBACZ WIDEO: Była Miss Polski nadal zachwyca. Właśnie odniosła sukces
- My na to nie mieliśmy wpływu, to niezgodne z regulaminem, ale podobno negocjacje były na poziomie FIS-u, który wyraził na to zgodę - stwierdził.
Redakcja przytoczyła także przesłany jej komunikat Polskiego Związku Narciarskiego, w którym dokładniej wyjaśniono całą sytuację. Okazuje się, że tak długa przerwa między konkursowymi seriami to efekt starań niemieckiego nadawcy, który chciał uniknąć "kolizji" w transmisji skoków w Wiśle i zawodów biathlonu.
"Rozmowy przy udziale zewnętrznego operatora praw transmisyjnych (Infront) trwały od kwietnia i ich efektem jest wyrażenie zgody TVP na zaproponowane przez FIS rozwiązanie" - przekazał Piotr Majchrzak, menedżer ds. komunikacji w PZN.
Dodajmy, że najbliższy weekend Pucharu Świata w Wiśle rozpocznie się już w czwartek, kiedy to odbędą się zmagania kobiet. W piątek zostaną rozegrane trening i kwalifikacje mężczyzn, a na niedzielę i sobotę zaplanowano konkursy indywidualne.