Na długiej liście sukcesów, jednego z najbardziej utytułowanych skoczków w historii, są dwa medale olimpijskie, 10 medali mistrzostw świata, pięć zwycięstw w Turniejach Czterech Skoczni czy dwie wygrane w klasyfikacji generalnej PŚ w skokach narciarskich. W konkursach Pucharu Świata zwyciężał aż 36 razy.
Lata świetności Jannego Ahonena były na przełomie poprzedniego i obecnego wieku. Kibiców rozpalała między innymi rywalizacja Fina z Adamem Małyszem.
Jeden z najbardziej wspominanych skoków, a w zasadzie lotów Jannego Ahonena, był na "mamucie" w Planicy w 2005 roku. Nie tylko ze względu na rekordową wówczas odległość 240 metrów, ale również z powodu owiania lotu anegdotami. Ahonen do teraz odpowiada na pytania, czy naprawdę poleciał tak daleko po imprezie do białego rana poprzedniej nocy.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Gol z połowy boiska. Można oglądać i oglądać
- Może to nie było aż tak dramatyczne, jak to brzmi. Tak, bywało, że poszedłem poprzedniego wieczoru na imprezę, ale nie do rana - zapewnia Janne Ahonen w rozmowie z dziennikiem "Fakt" i dodaje:
- W skokach narciarskich zawsze jest ryzyko. I może właśnie to ryzyko było jednym z powodów, dla których zainteresowałem się skokami. Tak to działa.
Pomimo upływu lat, od zakończenia kariery sportowca, Janne Ahonen pozostaje rozpoznawalny w Polsce. Swoje sukcesy święcił w erze tak popularnych sportowców jak Adam Małysz, Martin Schmitt czy Sven Hannawald. Do naszego kraju powróci tej zimy przy okazji wydarzenia Red Bull Skoki w Punkt.
- Skakanie w Zakopanem zawsze było czymś wyjątkowym właśnie przez tych niesamowicie głośnych kibiców. Doskonale pamiętam rok 1999 i zwycięstwo odniesione na Wielkiej Krokwi - wspomina Fin.