Tydzień temu Wisła gościła zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich. Na skoczni im. Adama Małysza kibice tłumnie dopingowali mężczyzn, żegnając przede wszystkim Kamila Stocha, dla którego był to ostatni występ w cyklu w jego karierze na tym obiekcie.
W zupełnie innych warunkach rywalizowały kobiety. Choć poziom sportowy był wysoki, trybuny świeciły pustkami, a zawodniczki skakały niemal w kompletnej ciszy. Brak zainteresowania widowni był uderzający.
Decyzję o połączeniu zawodów kobiet i mężczyzn podjęła Międzynarodowa Federacja Narciarska. Jak tłumaczy Jan Winkiel z Polskiego Związku Narciarskiego, skutki takiego rozwiązania są opłakane. - Połączenie kalendarzy jest po prostu rzeczą bezsensowną i krzywdzącą dla kobiet - stwierdził w rozmowie ze sport.tvp.pl.
Jak ustalił wspomniany portal, doszło już do rozmowy między PZN a FIS. Wstępnie uzgodniono, że w przyszłości kobiety mogą otrzymać osobny weekend PŚ w Polsce - najprawdopodobniej w Szczyrku. Oficjalna decyzja jeszcze nie zapadła.
- To wymaga szerokich analiz i konsultacji z wieloma partnerami. Natomiast faktycznie otwarte zostały drzwi i kierunek, o którym mówiliśmy i wspominaliśmy wielokrotnie - podsumował Winkiel.
ZOBACZ WIDEO: Tomasiak radzi sobie z presją? Kot nie ma wątpliwości