Kacper Tomasiak robi furorę w Pucharze Świata już od chwili debiutanckich konkursów. Choć to jego pierwszy w sezon w najważniejszych cyklicznych rozgrywkach dyscypliny, młody zawodnik od początku wyrósł na lidera Biało-Czerwonych.
Specjalista do spraw marketingu sportowego Grzegorz Kita nie ma wątpliwości, że Tomasiak trafił na najlepszy możliwy czas. - Jeżeli utrzyma kierunek rozwoju sportowego, to rysuje się przed nim świetlana przyszłość. Trafił we właściwe miejsce i czas. Polacy już od dekad zakochani są w skokach narciarskich, ale ostatnie lata spowodowały pewne wyposzczenie i głód sukcesów. Pojawienie się kogoś, kto może zaspokoić te oczekiwania, daje takiej osobie dodatkową premię - mówi szef Sport Management Polska.
ZOBACZ WIDEO: "Jakie są polskie skoki po PŚ w Wiśle?". Tak odpowiada ekspert
- Co więcej, wszystko to dzieje się dosłownie na chwilę przed zimowymi igrzyskami olimpijskimi. Podczas zawodów w Wiśle Tomasiak po raz pierwszy dał się poznać tak szerokiej części polskiego społeczeństwa. Oczekiwanie na występ na igrzyskach, ewentualny dobry wynik, mogą dosłownie katapultować jego rozpoznawalność i zainteresowanie nim - dodaje.
Otoczenie Tomasiaka dba, aby ich podopieczny twardo stąpał po ziemi. W rozmowie z WP SportoweFakty podkreślał to ojciec zawodnika (więcej -> TUTAJ).
- Spotkałem się z opiniami, że zawodnik dobrze poradził sobie z presją podczas zawodów w Wiśle. Ale uważam, że to zbyt pospieszna opinia. Przed tymi zawodami, ale nawet i w trakcie, Tomasiak wciąż był zawodnikiem znanym jedynie zagorzałym miłośnikom skoków. Trudno tu mówić o realnej presji i oczekiwaniach. Dopiero występ w Wiśle zmienił reguły gry. Z jednej strony Tomasiak przebojem wdarł się nie tylko do czołówki, ale i do świadomości szerszej części kibiców i mediów - podkreśla Kita.
Ma cechy ideału publiczności
Jest także druga strona medalu. - Dopiero teraz presja i oczekiwania zaczną stawać się odczuwalne i realne. Nie wiemy, jak zawodnik będzie sobie z tym radził wraz z upływem kolejnych miesięcy i lat. Dla wielu młodych zawodników, takie (nomen omen) skokowe zainteresowanie kibiców, mediów i sponsorów, to zupełna nowość. Nie wszyscy są na to przygotowani i nie wszyscy radzą sobie z tym odpowiednio dobrze - przyznaje ekspert.
Tomasiak od początku zyskał sympatię kibiców. Fani w przytłaczającej większości podkreślają, że młody skoczek niczego nie musi. Kita widzi kilka przyczyn dobrego odbioru przez społeczeństwo lidera Biało-Czerwonych.
- Jawi się jako osoba komunikacyjnie naturalna, choć sporą część takiego odbioru stanowi fakt, że w przeciwieństwie do poprzedników nie tworzy pewnego odczuwalnego dystansu. Wydaje się naturalny, sympatyczny i otwarty. Jeżeli będzie odnosił sukcesy sportowe, to w korelacji z takimi cechami osobowymi może być bardzo atrakcyjnym partnerem dla wielu marek. Zresztą już obecnie można zaobserwować zainteresowanie taką współpracą - zauważa Kita.
Widzi podobieństwo na linii Tomasiak - Małysz
Specyfika talentu Tomasiaka nie tylko wiąże się z ogromnymi obciążeniami, ale również atrakcyjną wizją rozwoju jego kariery pod względem finansowym. - Wciąż jest jeszcze wokół niego bezpieczna czasoprzestrzeń, gdzie można współpracować z Tomasiakiem nawet tylko na koncepcie "nadziei polskich skoków", a nie zawodnika rozliczanego z ostatecznych wyników - mówi.
- Smaczku marketingowo-biznesowemu kierunkowi rozwoju zawodnika nadaje też już aktualna obecność marki Oshee na kasku skoczka. To powoduje skojarzenia ze słynną współpracą Adama Małysza z Red Bullem. Wczesna faza kariery, pierwszy ciąg osiągnięć sportowych i ultratransparentna ekspozycja loga poważnego sponsora w czołowym miejscu na kasku. Podobieństwa narzucają się same, miejmy teraz nadzieję na podobne sukcesy sportowe - podsumowuje Grzegorz Kita.
Bogumił Burczyk, dziennikarz WP SportoweFakty