Biało-Czerwoni zaprezentowali się bardzo przeciętnie w Klingenthal. Choć po pierwszej serii Kacper Tomasiak zajmował wysoką 5. pozycję, zanotował spadek o 13 miejsc.
- Ten konkurs trochę sprowadził nas na ziemię po bardzo udanych niedzielnych zawodach w Wiśle. Sądziłem, że Kacper nie utrzyma 5. lokaty, ale zachowa miejsce w czołowej dziesiątce. Niestety tak się nie stało. Lista problemów jest dłuższa - mówi WP SportoweFakty członek zarządu Polskiego Związku Narciarskiego Rafał Kot.
ZOBACZ WIDEO: Oto jakie zdanie o trenerze polskich skoczków mają kibice
Dawid Kubacki i Paweł Wąsek zakończyli rywalizację na półmetku. Piotr Żyła zajął odległą, 28. pozycję.
- Satysfakcjonować nie może także 20. pozycja Kamila Stocha. W większości nasi skoczkowie skaczą słabo. Piotrek jest nierówny, Dawid i Paweł pogubieni. Z kolei Maciek punktuje drugi raz z rzędu i to na pewno cieszy, ale jest dopiero na początku drogi do satysfakcjonujących rezultatów. Formę buduje się najczęściej etapami. Liczę na kolejne szybkie postępy w wykonaniu polskich skoczków i więcej powodów do radości - zauważa wiceprezes Tatrzańskiego Związku Narciarskiego.
Kot broni Maciusiaka i wierzy w reprezentację
Pojawia się coraz więcej krytycznych głosów na temat wyników kadry Macieja Maciusiaka. "Obrywa się" również samemu trenerowi.
- Według mnie takie głosy są na wyrost. Jest zdecydowanie zbyt wcześnie, by rozliczać Maciusiaka. Wprawdzie on już wprowadził pewne zmiany, zmienił trochę metody. Teraz jednak musimy czekać, aż poczynione kroki zaprocentują. To proces długofalowy, miejmy nadzieję, że znajdzie swoje odzwierciedlenie na skoczni w drugiej części sezonu - podkreśla Kot.
Zaś sam Maciusiak mierzy wysoko i chce sięgnąć gwiazd. - Mówi otwarcie o medalu igrzysk olimpijskich. Nie ignoruje problemów, nie ukrywa, że one są, ale ze swoich wcześniejszych deklaracji się nie wycofał. My jako działacze widzimy duże ambicje i to na pewno cieszy. Oczywiście same dobre chęci to za mało, to dotyczy zarówno sztabu szkoleniowego, jak i zawodników. Niemniej wierzę, że powoli będziemy się rozkręcali - tłumaczy członek zarządu PZN.
Zapytaliśmy Kota wprost, czy wierzy w medal igrzysk w tym sezonie. - Rysuje się przed nami bardzo trudne zadanie. Widzimy, że na razie wyniki nie uległy żadnej poprawie, w stosunku do zeszłego sezonu. Niemniej muszę wierzyć. Na pesymizmie niczego nie da się zbudować. Inaczej moja praca byłaby bez sensu. Co to za działacz, który z góry skreśla skoczków i zamiast ich motywować, podcina skrzydła? - pyta retorycznie nasz rozmówca.
"Będziemy mądrzejsi o dodatkowe wnioski"
Sezon się rozkręca. Po Klingenthal skoczkowie polecą do Engelbergu. Potem udadzą się na Turniej Czterech Skoczni.
- Engelberg to papier lakmusowy. On daje jasny sygnał, co może nas czekać podczas TCS. Z kolei to jedna z najtrudniejszych imprez, która wyklaruje już bardziej wyraźne wnioski. W TCS skaczemy prawie codziennie. To ogromne obciążenie dla organizmu, wymagający system rywalizacji parowej sprawia, że trzeba skakać na sto procent i nie ma miejsca na żadne kalkulacje. Każda próba musi być dobra. Po występie Polaków tam będziemy mądrzejsi o dodatkowe wnioski - podsumowuje Rafał Kot.
Bogumił Burczyk, dziennikarz WP SportoweFakty