Rosjanie wracają do skoków. Polak wyraził się jasno

WP SportoweFakty / Krzysztof Porębski /  Na zdjęciu: Maciej Kot
WP SportoweFakty / Krzysztof Porębski / Na zdjęciu: Maciej Kot

Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu nakazał przywrócenie Rosjan do rywalizacji sportowej. Decyzja ta wstrząsnęła Ukraińcami, którzy wciąż doświadczają skutków wojny. Maciej Kot w rozmowie z Interią Sport przyznał, że jest to przykre.

W tym artykule dowiesz się o:

Po inwazji Rosji na Ukrainę, Międzynarodowa Federacja Narciarska wykluczyła Rosjan i Białorusinów ze wszystkich zawodów sportowych. Decyzja ta została unieważniona przez Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu, który stwierdził brak podstaw prawnych dla takich sankcji.

Ukraińscy sportowcy, jak Witalij Kaliniczenko, wyrażają głębokie rozczarowanie taką decyzją. - Mam ojczyma i syn jego siostry był na wojnie. Jest poważnie ranny - powiedział. Kaliniczenko podkreśla, że bez względu na pewne zmiany sytuacja w Ukrainie jest nadal tragiczna.

ZOBACZ WIDEO: Tomasiak radzi sobie z presją? Kot nie ma wątpliwości

Decyzja trybunału oznacza, że Rosjanie mogą wrócić na międzynarodowe areny, co prawdopodobnie nastąpi już na Turnieju Czterech Skoczni. Ukraińscy zawodnicy czują się zdradzeni przez świat sportu, który zdaje się ignorować trwający konflikt.

Jewhen Marusiak, w rozmowie z Interią Sport dodaje, że nie jest gotowy na rywalizację z Rosjanami. - Powrót Rosjan do skoków, to będzie katastrofa. Nie wiem, co zrobię, kiedy stanę na wieży startowej z Rosjaninem - przyznał, wyrażając swe trudne emocje.

Polscy zawodnicy unikają jednoznacznych komentarzy, ale Maciej Kot przyznaje, że sytuacja jest skomplikowana. - Za naszą granicą nadal giną ludzie. Świat zaczyna trochę przymykać na to oko, co jest przykre. Nikt z nas nie będzie bojkotował zawodów, bo to nie my podjęliśmy decyzję o dopuszczeniu Rosjan do startów - mówił Kot, zaznaczając stanowisko polskich skoczków.