Sytuacja z transmisji Pucharu Świata w skokach narciarskich w Klingenthal, zarówno w sobotę (13.12), jak i w niedzielę (14.12), wzbudziła spore kontrowersje ze względu na słabą jakość realizacji.
Widzowie, w tym polscy komentatorzy Eurosportu, mieli trudności z obserwowaniem skoków, co doprowadziło do kuriozalnych momentów.
ZOBACZ WIDEO: Aleksandra Król rywalizuje nie tylko na snowboardzie. Nietypowa walka o numery startowe
W niedzielę (RELACJA TUTAJ), podczas skoku Dawida Kubackiego w pierwszej serii, panowała bardzo słaba widoczność, spowodowana mgłą. To sprawiło, że widzowie, a także komentatorzy Eurosportu, Igor Błachut i Michał Korościel, nie byli w stanie śledzić lotu zawodnika ani miejsca jego lądowania.
"Gdzie on jest?" - zapytał Korościel. Błachut stwierdził "Na dole", a następnie obaj przyznali, że nie widzą, gdzie dokładnie wylądował reprezentant Polski.
- Nie wiem. Ale gest po wylądowaniu był taki, że "w porządku". 129,5. Przepraszamy państwa, ale widzimy dokładnie tyle co państwo, czyli... nic. Słychać było, że "klapnął" - podsumował Błachut.
"Skok widmo Dawida Kubackiego" - skwitowano na profilu Eurosportu na X (patrz poniżej).
Podobna sytuacja miała miejsce już dzień wcześniej. Niemiecki realizator transmisji również nie popisał się profesjonalizmem. Widzowie nie mieli bowiem okazji obejrzeć na żywo próby Valentina Fouberta (WIĘCEJ TUTAJ).