Podczas zmagań Pucharu Świata w Klingenthal polscy skoczkowie nie prezentowali się najlepiej. W sobotnim (13 grudnia) konkursie indywidualnym nadzieje rozbudził Kacper Tomasiak, bo po pierwszej serii był 5. Ostatecznie jednak zakończył zmagania na 18. lokacie.
W niedzielę natomiast niewiele zabrakło, by 18-latek nie awansował do drugiego konkursu indywidualnego. Wszystko z uwagi na to, że w kwalifikacjach zajął odległe 47. miejsce. Następnie nasz talent przepadł w pierwszej serii, bo uzyskał 125,5 metra i był 32.
ZOBACZ WIDEO: Tomasiak radzi sobie z presją? Kot nie ma wątpliwości
- Na dobrą sprawę te skoki nie wyglądały dziś aż ta bardzo źle, jak te dwa wczorajsze nieudane - z próbnej i drugiej serii. Brakowało mi stabilności, szczególnie tuż za progiem. Nie mogłem złapać dobrej pozycji w locie, potem ciężko było odlecieć tę końcówkę i tak troszeczkę spadłem - powiedział po swoim występie Tomasiak w rozmowie z Kacprem Merkiem z Eurosportu.
Dla 18-latka drugi konkurs w Klingenthal był pierwszym w Pucharze Świata, w którym nie awansował do finałowej serii. Wcześniej dokonał tego osiem razy z rzędu. Merk postanowił zapytać, czy - jego zdaniem - skoki w Niemczech były słabsze niż wcześniejsze.
- Miałem tutaj problem, żeby złapać dobre czucie. Nawet jak udało się wczoraj, że wyszło (w pierwszej serii - przyp. red.), to potem niby te błędy były minimalne, ale dużo zabierały metrów. Po prostu gorszy weekend się przytrafił - podsumował nasz skoczek.
Tymczasem w niedzielę, tak samo jak w sobotę, rywali zdystansował Domen Prevc. Najlepiej z Polaków wypadł Piotr Żyła, który był 20. Zapunktowali jeszcze Paweł Wąsek (21. miejsce) oraz Dawid Kubacki (28.).