Sensacja wisi w powietrzu. To byłby szok dla polskich skoków

Expa/Newspix.pl / EXPA/ JFK/ Instagram/slawomir_nitras / Na zdjęciu: Kamil Stoch i Kazimierz Długopolski (w kółku)
Expa/Newspix.pl / EXPA/ JFK/ Instagram/slawomir_nitras / Na zdjęciu: Kamil Stoch i Kazimierz Długopolski (w kółku)

W 2026 roku najważniejszą imprezą dla skoczków będą IO. Przeciętna forma Kamila Stocha, Dawida Kubackiego i Piotra Żyły może doprowadzić do sensacji. - Może się zdarzyć, że żaden z tej trójki nie wystąpi we Włoszech - mówi Kazimierz Długopolski.

Napisać, że polscy skoczkowie są w przeciętnej formie, to tak naprawdę nic nie napisać. Nasi reprezentanci w pierwszych dziewięciu konkursach indywidualnych Pucharu Świata wywalczyli zaledwie 385 punktów. Poza jednymi zawodami w Wiśle, gdy w czołowej dziesiątce znaleźli się Kacper Tomasiak oraz Piotr Żyła, na próżno szukać Biało-Czerwonych wśród najlepszych. Same wyniki to jedno, ale martwić może również brak poprawy ich dyspozycji.

Kamil Stoch po niezłym początku sezonu szybko obniżył loty i z ostatnich czterech konkursów dwa kończył poza trzydziestką. Dawid Kubacki jest nieregularny i ciuła pojedyncze "oczka", Paweł Wąsek nadal nie potrafi nawiązać do swojej dyspozycji sprzed blisko roku, a Aleksander Zniszczoł nawet nie mieści się już w sześcioosobowej kadrze. Pewien mały optymizm widać w próbach Piotra Żyły czy Macieja Kota, choć do jakiejś radości jeszcze brakuje. Dobrze prezentuje się wyłącznie Kacper Tomasiak, ale to nadal tylko 18-latek i mogą mu się przytrafiać słabsze skoki.

ZOBACZ WIDEO: "Jakie są polskie skoki po PŚ w Wiśle?". Tak odpowiada ekspert

Czeka nas sensacja?

To wszystko powoduje, że można zacząć się martwić o rezultaty Polaków podczas igrzysk olimpijskich. Te co prawda rozpoczną się w lutym, ale stagnacja formy Biało-Czerwonych nie pozwala na razie myśleć, abyśmy za kilka miesięcy mieli się z czego cieszyć. Co więcej, trudno wskazać, kto miałby wylecieć do Włoch.

Niemal przesądzone już jest, że w konkursach indywidualnych będzie mogło wystąpić zaledwie trzech naszych reprezentantów i trudno wskazać, kto miałby się w tym gronie znaleźć. W tej sytuacji wielce prawdopodobne jest, że w kadrze zabraknie kogoś z najlepszej trójki Polaków z ostatnich 10 lat - Kamila Stocha, Dawida Kubackiego czy Piotra Żyły. To byłaby wielka niespodzianka, a dla samych skoczków spory cios.

Kazimierz Długopolski nie byłby zaskoczony, gdyby ostatecznie żaden z nich nie pojechał na igrzyska. - Widzimy, jaką prezentują dyspozycję. Z obecną formą na igrzyskach też niczego dużego by nie zwojowali. Wszystko się może zdarzyć, nawet to, że żaden z tej trójki nie wystąpi we Włoszech - mówi w rozmowie z WP SportoweFakty wieloletni trener skoków narciarskich.

Taki scenariusz faktycznie wcale nie wydaje się niemożliwy. Na tę chwilę pewniakiem jest Kacper Tomasiak, a więc lider reprezentacji. Maciej Kot, gdyby się poprawił, też może być mocnym kandydatem do wyjazdu na igrzyska. Jeśli do tego na właściwe tory powróci Paweł Wąsek lub Aleksander Zniszczoł, dla Stocha, Kubackiego i Żyły może zabraknąć miejsca.

"Nie najmądrzejszy pomysł"

Nadal także nie wiadomo, jaki system wyboru obierze Maciej Maciusiak. Wcześniej główny trener reprezentacji przekazywał, że trzech (w przypadku czteroosobowej kadry) lub dwóch najlepszych z rankingu olimpijskiego (w przypadku trzyosobowej kadry) będzie miało pewne miejsce. Ostatni zawodnik zostałby dobrany przez szkoleniowca. W tym momencie te zasady nie są już takie pewne. W ostatnim czasie nawet Adam Małysz wyznał, że nie wyobraża sobie, aby do Włoch poleciał ktoś, kto wywalczył kwotę startową dla Polski, ale byłby w słabej formie. Dodał też, że to PZN może zgodzić się albo nie z argumentami trenera.

- Dla mnie od początku ten pomysł nie był najmądrzejszy. Przed igrzyskami ktoś może złapać naprawdę dobrą formę, a na igrzyska nie pojedzie, bo nie będzie go wśród najlepszej dwójki Polaków w rankingu - przyznaje Kazimierz Długopolski.

Wszystko wskazuje na to, że Macieja Maciusiaka czeka twardy orzech do zgryzienia. Na ten moment jest tak naprawdę siedmiu kandydatów na trzy miejsca. I trudno wskazać, kto powinien wystąpić podczas igrzysk. Być może w najbliższych tygodniach dyspozycja niektórych skoczków wzrośnie, a sytuacja stanie się bardziej klarowna, lecz obecnie nic na to nie wskazuje.

Program zawodów Pucharu Świata w Engelbergu:

Piątek, 19.12.2025
13:45 - Trening
15:45 - Kwalifikacje

Sobota, 20.12.2025
15:00 - Seria próbna
16:00 - Konkurs indywidualny

Niedziela, 21.12.2025
14:30 - Kwalifikacje
16:00 - Konkurs indywidualny

Relacje tekstowe "live" ze wszystkich serii przeprowadzi portal WP SportoweFakty

Mateusz Kmiecik, dziennikarz WP SportoweFakty

Komentarze (19)
avatar
DziedzicPruski
16.12.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
... Maciej Kot, gdyby się poprawił... Co za brednie. Każdy z nich, gdyby się poprawił. Kot na końcu. 
avatar
zbigniew gancarz
16.12.2025
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
niestety polskie skoki upadły tak jak fińskie i czeskie w lutym będą igrzyska polacy faworytami nie będą 
avatar
Cheers
16.12.2025
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Po turnieju 4 skoczni przygotować Tomasiaka i Wąska i to na nich trzeba postawić, bo mają największy potencjał. Dobrać jeszcze trzeciego młodego, może Joniaka. No chyba, że któryś z weteranów b Czytaj całość
avatar
Marek nn
15.12.2025
Zgłoś do moderacji
2
1
Odpowiedz
Od kiedy miernoty jeżdżące za granicę na koszt podatników nazywa się gwiazdami? Do roboty. 
avatar
ROBERT CH
15.12.2025
Zgłoś do moderacji
5
1
Odpowiedz
Czas na młodą krew należy stawiać na młodych, będą mieli większą motywacje na IO we Włoszech 
Zgłoś nielegalne treści