Za nami kolejny przeciętny weekend w wykonaniu polskich skoczków narciarskich. Podczas Pucharu Świata w Klingenthal żaden z naszych reprezentantów nie zajął miejsca w pierwszej dziesiątce. Najlepszy wynik osiągnął Kacper Tomasiak, który w sobotę był 18.
Utalentowany 18-latek jednak może czuć wielki niedosyt. Po pierwszym skoku był piąty, ale zepsuł swoją próbę w drugiej serii. Jakby tego było mało, w niedzielę odpadł z rywalizacji po jednym skoku.
ZOBACZ WIDEO: "Jakie są polskie skoki po PŚ w Wiśle?". Tak odpowiada ekspert
Nie zmienia to faktu, że Tomasiak jest najwyżej sklasyfikowanym Polakiem w klasyfikacji generalnej, gdzie zajmuje 16. miejsce. Także to on zarobił najwięcej w tym sezonie wśród Biało-Czerwonych.
19850 euro - taka kwota aktualnie jest na koncie Tomasiaka po miesiącu rywalizacji. To nagrody wypłacane przez FIS zgodnie z pozycjami zajmowanymi w konkursami. W przeliczeniu na polską walutę daje to ponad 83 tys. złotych.
Kamil Stoch na skoczni zarobił 13225 euro (55,5 tys. zł), a Piotr Żyła 11250 euro (47,3 tys. zł). Pozostali nasi zawodnicy jeszcze nie przekroczyli bariery 10 tys. euro.
Liderem tej klasyfikacji jest oczywiście Domen Prevc, który prowadzi także w "generalce". Słoweniec do tej pory zgarnął ponad 108 tys. euro. To jedyny skoczek, który w tym sezonie przebił granicę 100 tys. euro.
A taki skoczek to jest na etacie, ma jdg, czy umowę zlecenie albo o dzieło? Tego ocz Czytaj całość