Tylko nie to. Pożegnanie Stocha, a tu takie wieści

WP SportoweFakty / Krzysztof Porębski /  Na zdjęciu: Kamil Stoch
WP SportoweFakty / Krzysztof Porębski / Na zdjęciu: Kamil Stoch

- Życzymy mu po prostu zwycięstwa - mówią zgodnie kibice przed ostatnim w karierze konkursem Pucharu Świata w Zakopanem Kamila Stocha. Najważniejsze pytanie przed niedzielą jednak brzmi, czy na skakanie pozwoli pogoda?

W tym artykule dowiesz się o:

2004 rok. 17-letni Kamil Stoch siada na belkę startową Wielkiej Krokwi. Otwiera konkurs indywidualny. Tłumy okrzykami i dmuchaniem w trąbki zagrzewają go do walki. Nie pomaga. W swoim debiucie w Pucharze Świata skacze 105,5 metra. Za krótko na drugą serię. Na zeskoku macha zrezygnowany dłonią - nie tak to sobie wyobrażał.

21 lat później Stoch jest królem Zakopanego. Wygrał na Wielkiej Krokwi pięć pucharowych konkursów. Pierwsze zwycięstwo, symboliczne, odniósł w ten sam dzień, gdy po raz ostatni w PŚ w Zakopanem skakał Adam Małysz. Zna na tej skoczni każde miejsce. Wszystko co dobre, szybko się jednak kończy. W niedzielę Stoch po raz ostatni w swojej karierze skoczy w PŚ w Zakopanem.

ZOBACZ WIDEO: Tak kibice podsumowali nieobecność Piotra Żyły podczas PŚ w Zakopanem


Przyjechali dla niego

- Życzę mu po prostu zwycięstwa. To byłoby wspaniałe ukoronowanie jego kariery - mówi nam pan Paweł z Warszawy. Na skoki w Zakopanem przyjeżdża od 15 lat. Był między innymi w 2011 roku, gdy pierwszy z trzech konkursów wygrał Małysz, a dwa dni później najlepszy był Stoch.

- Pamiętam te zawody. Niesamowita dramaturgia. Adam wtedy upadł, na skoczni zrobiło się bardzo cicho. Targały mną wtedy przeróżne emocje. Z jednej strony martwiliśmy się o zdrowie Małysza, a z drugiej nerwowo czekaliśmy na drugą serię, bo prowadził Stoch. Kamil świetnie zniósł presję i już wtedy pokazał, że jest skokowym killerem - dodaje.

Tysiące kibiców w Zakopanem nie ukrywało już w sobotę, że do przyjazdu do Zakopanego w tym roku motywował ich jeden cel. - Całą swoją karierą Kamil zasłużył, żebyśmy byli tutaj razem z nim. Dawał nam tyle radości przez lata, że po prostu nie wyobrażałam sobie, by zostać w domu i ten ostatni weekend w Zakopanem Kamila oglądać na kanapie - podkreśla pani Danuta z Krakowa, która pod Wielką Krokiew przyjechała - tak jak w poprzednich sezonach - z grupą znajomych.

Tłumy kibiców i nie tylko

O tym, że w niedzielę szykuje się wielkie wydarzenie świadczy też fakt, że z trybun na żywo zawody obejrzą dwaj prezydenci RP: obecnie urzędujący Karol Nawrocki i jego poprzednik Andrzej Duda. Pierwszy z wymienionych zamierza osobiście podziękować Stochowi za wiele lat startów i przynoszenia ogromnych sukcesów Polsce.

Ci, którzy liczyli, że zobaczą Stocha w akcji także podczas sobotniego konkursu duetów, srogo się jednak rozczarowali. Trzykrotny mistrz olimpijski słabo zaprezentował się w kwalifikacjach. Zajął w nich dopiero 33. miejsce i przegrał rywalizację o miejsce w składzie z Kacprem Tomasiakiem i Dawidem Kubackim.

- Dla mnie Zakopane jest wyjątkowe i chciałem tu wystąpić w obu konkursach, ale czasem tak jest. Trzeba zaakceptować to, co jest - boli, ale to akceptuję - mówił wyraźnie rozczarowany po eliminacjach Stoch. Zaraz jednak dodał, że jest gotowy na to, co będzie działo się w niedzielę.

Później już pod skocznią cieszył się jak dziecko z sukcesu kolegów. Tomasiak i Kubacki stanęli na wysokości zadania. Wykorzystali nieobecność w Zakopanem kilku najlepszych skoczków świata i po pasjonującej batalii zajęli 3. miejsce. Zachwycał przede wszystkim 18-latek, który w ostatniej kolejce nie dał żadnych szans Granerudowi i wprowadził Biało-Czerwonych na najniższy stopień podium.

Rozesłano alerty. Konkurs zagrożony?

Wychodząc ze skoczni przemarznięci fani cieszyli się z sukcesu Polaków, ale myślami byli już przy niedzieli i symbolicznym pożegnaniu legendy. Wielu obawiało się jednak, czy będzie możliwe jakiekolwiek skakanie.

Już w sobotnie wczesne popołudnie kibice w Zakopanem otrzymali alerty RCB z ostrzeżeniem pogodowym. Przez całą niedzielę prognozowane są silne opady śniegu i bardzo mocny wiatr - w uśrednionych pomiarach 7 m/s. Jeśli niekorzystne prognozy się sprawdzą, to jakiekolwiek skakanie tego dnia na Wielkiej Krokwi będzie bardzo utrudnione.

Kibicom pozostaje zatem z niecierpliwością czekać, co przyniesie pogoda. Jeśli warunki pozwolą, to oni staną na wysokości zadania i stworzą niezapomnianą dla Stocha atmosferę. Na pewno zainteresowanie tymi zawodami będzie jeszcze większe niż w sobotę. Wielu kibiców, których można było spotkać na Krupówkach jeszcze przed zmaganiami duetów, pytało tzw. koników o możliwość zakupu biletu przede wszystkim na niedzielę, by móc na żywo patrzeć na dwa ostatnie skoki legendy polskiego sportu na Wielkiej Krokwi w PŚ.

Z Zakopanego Szymon Łożyński, dziennikarz WP SportoweFakty

Komentarze (25)
avatar
ADRIAN DRIVER
11.01.2026
Zgłoś do moderacji
4
0
Odpowiedz
Borek Sedlak też pomylił się z powołaniem puszczą zawodników którzy mają 1,5m wiatru pod narty a Polaków z wiatrem w plecy gdzie tu sprawiedliwość wynoś się Sedlaku barany po górach ganiać 
avatar
ADRIAN DRIVER
11.01.2026
Zgłoś do moderacji
8
0
Odpowiedz
Gratulacje dla Tomasza Pochwały trzeba było obniżyć jeszcze rozbieg pozbawił Kacpra Tomasiaka i Pawła Wąska pierwszej 10 Gratulacje Pochwała wynoś się znawco od 7 boleści 
avatar
Darek PL
11.01.2026
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Szkoda Stoch byl wielki i taki pozostanie, Kubacki przeciętny a Żyla, no cóż fajny chłop ale bardziej dla kadry byl maskotką, żeby nie powiedzieć błaznem.. 
avatar
realny sceptyk
11.01.2026
Zgłoś do moderacji
3
1
Odpowiedz
Dajcie spokój z tym Stochem bo jest słaby! Żeby nikomu nie przyszło do głowy zabierać jego,Kubickiego czy Żyłę na igrzyska- szkoda naszej kasy! 
avatar
slawek4w
11.01.2026
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Nawet jeśli pogoda popsuje szyki i konkurs zostanie odwołany to kibice zawsze mogą się pocieszyć czytaj zalkoholizowac na Krupówkach. Zamiast czekać na mrozie.I w ten sposób wszyscy będą zadowo Czytaj całość
Zgłoś nielegalne treści