Jeszcze miesiąc temu, gdy Piotr Żyła zajmował miejsce w najlepszej dziesiątce konkursu w Wiśle, wydawało się, że jest blisko swojej wysokiej formy. W kolejnych tygodniach zamiast progresu był jednak regres.
Żyła skakał z konkursu na konkurs coraz słabiej aż w końcu miarka się przebrała. Trener wycofał go z rywalizacji na półmetku Turnieju Czterech Skoczni. Tydzień odpoczynku od skoków niewiele jednak pomógł. Na piątkowym treningu w Zakopanem Żyła nie przekonał trenera i nie znalazł się w pięcioosobowym składzie Polaków na dwudniową rywalizację na Wielkiej Krokwi.
ZOBACZ WIDEO: Tak kibice podsumowali nieobecność Piotra Żyły podczas PŚ w Zakopanem
- Piotrek przyjął tą decyzję nadspodziewanie dobrze - mówił dla WP SportoweFakty po sobotnich kwalifikacjach w Zakopanem Maciej Kot, dobry kolega z kadry Żyły.
- Rozmawiałem z nim jeszcze w piątek po treningu i on sam wie, co ma teraz robić. Ma jasny plan, odpoczynek też pewnie dobrze mu zrobi. Oczywiście chciałby tutaj skakać, ale na pewno nie poddaje się, wie o co walczy i moim zdaniem jeszcze w tym sezonie nas zaskoczy - dodał.
Na ten moment bliżej od Żyły do wyjazdu na igrzyska olimpijskie jest jednak Maciej Kot. Jeśli w Zakopanem powtórzy dobre skoki z końcówki Turnieju Czterech Skoczni, będzie o krok od wylotu do Włoch. Sam zawodnik stara się jednak na razie odcinać od takich spekulacji.
- Walka o igrzyska trwa od dłuższego czasu, tak naprawdę od sezonu letniego. Każdy jest tego świadomy. Skupiam się tylko na tym co tu i teraz. Wiem, że tylko dobrze wykonana praca na skoczni w Zakopanem może zbliżyć mnie do igrzysk - podkreślił Kot, który w eliminacjach do niedzielnego konkursu zajął 23. miejsce po skoku na 124,5 metra.
- Staram się każdego dnia robić przede wszystkim to, co do mnie należy. Zakończenie turnieju było dla mnie pozytywnie. Dało mi to trochę więcej pewności, że na igrzyska mogę pojechać. Z drugiej strony w wielu konkursach nie wykorzystałem też swojej szansy. Brakuje mi przede wszystkim stabilizacji w pozycji dojazdowej na każdej skoczni - dodał.
Bez względu jednak na to, czy Maciej Kot znajdzie się w składzie polskiej kadry na IO, czy nie, nadal ma dużo motywacji do skakania.
- Gdybym np w piątek dowiedział się, że nie lecę do Włoch, to i tak do sobotnich zawodów podszedłbym tak samo mocno zmotywowany. Dzięki temu, że wciąż mam jednak szansę na igrzyska, łatwiej się wstaje rano i zabiera do pracy - mówił pod skocznią.
Ostatecznie Kot nie otrzymał od Macieja Maciusiaka szansy pokazania się w sobotnim konkursie duetów. W nim Polskę reprezentowali Dawid Kubacki oraz Kacper Tomasiak. Niedzielne zawody indywidualne zaplanowano na 16:00.
Z Zakopanego Szymon Łożyński, dziennikarz WP SportoweFakty