Trener nie wystawił Stocha. Tak to wytłumaczył

PAP / Grzegorz Momot / Od lewej: Maciej Maciusiak i Adam Małysz
PAP / Grzegorz Momot / Od lewej: Maciej Maciusiak i Adam Małysz

Wielu kibiców przyjechało tym razem do Zakopanego specjalnie dla niego, a tymczasem Kamil Stoch w ogóle nie wystartował w sobotnim konkursie duetów. Dlaczego? Głos w tej sprawie zabrał główny trener kadry Maciej Maciusiak.

Po raz pierwszy w tym sezonie polscy skoczkowie stanęli na podium zawodów Pucharu Świata. W sobotę w Zakopanem, w składzie Kacper Tomasiak i Dawid Kubacki, Biało-Czerwoni zajęli 3. miejsce. Przegrali tylko z drugą Słowenią i triumfatorami Austriakami.

Kibice pod skocznią cieszyli się z sukcesu gospodarzy, ale nie ukrywali rozczarowania, że w składzie Polaków zabrakło Kamila Stocha, który w ten weekend skacze po raz ostatni w swojej karierze w PŚ w Zakopanem. - Przyjechaliśmy specjalnie dla niego, a w sobotę nie dostał szansy. Szkoda - powtarzali zgodnie, gdy wychodzili ze skoczni.

ZOBACZ WIDEO: Dawid Kubacki bliżej igrzysk? Członek zarządu PZN zabrał głos

Jak zatem trener Maciej Maciusiak wytłumaczył swoją decyzję, że zamiast na Stocha postawił w tym konkursie na Kubackiego?

- To był bardzo trudna decyzja. W treningu i kwalifikacjach spadła u Kamila prędkość na rozbiegu, a to świadczyło, że jest duże napięcie w jego skokach. Na zebraniu przed sobotnimi skokami postawiłem sprawę jasno: w duetach na pewno skacze Kacper, a co do drugiego miejsca miały zdecydować treningi i kwalifikacje. Decyzja do podjęcia była ciężka, ale sprawiedliwa - powiedział szkoleniowiec.

Ostatecznie wynikowo decyzja się obroniła. Kubacki nie skakał tak błyskotliwie jak jego znacznie młodszy kolega, ale też miał swój wkład w najlepszy wynik w sezonie Biało-Czerwonych.

- Zrobił krok do przodu w porównaniu z turniejem. Skakał solidnie, ale nadal błędy u niego są. W jego skokach brakuje przede wszystkim rotacji, ale co najważniejsze wróciła u niego dobra prędkość na progu - przeanalizował Maciej Maciusiak.

Szkoleniowiec w samych superlatywach wypowiadał się natomiast o Tomasiaku. 18-latek po raz kolejny zaimponował. W ostatniej serii skoczył aż o 8,5 metra dalej od słynnego Halvora Egnera Graneruda i to Polacy a nie Norwegowie mogli cieszyć się z najniższego stopnia podium.

- Jest liderem naszej kadry. Możemy być z niego dumni. Zawsze narzekaliśmy, że nie mamy następców mistrzów, a jak są, to muszą czekać na swoją szansę. Kacper jest jednak przykładem dla młodego pokolenia, że szybko można się wybić i dołączyć do czołówki. Jest bardzo odporny psychicznie, skacze naturalnie, po prostu już jest świetnym skoczkiem - mówił Maciusiak.

Przy radości z 3. miejsca Polaków nie można też zapomnieć o istotnym fakcie. Do Zakopanego nie przyjechali najlepsi Japończycy i Niemcy, którzy w optymalnym zestawieniu na pewno byliby znacznie mocniejsi w sobotni wieczór.

- Na pewno taki wynik był nam potrzebny. Pracujemy bardzo cieżko i chcielibyśmy być na podium w każdych zawodach. Ten sukces to nagroda dla całej reprezentacji, ale oczywiście zdajemy sobie sprawę, że nie ma tutaj najlepszych Japończyków i Niemców. Z drugiej strony przyjechali silni Słoweńcy oraz Norwegowie i z nimi walczyliśmy do samego końca - podkreślił Maciusiak.

W niedzielę w Zakopanem zaplanowano konkurs indywidualny. Początek o 16:00.

Z Zakopanego Szymon Łożyński, dziennikarz WP SportoweFakty

Komentarze (2)
avatar
Sprawiedliwy 1
11.01.2026
Zgłoś do moderacji
2
1
Odpowiedz
Trener skoczków beznadziejny jak kot pogonić tych dwóch póki czas kot beztalencie nic nie osiągnął te kalectwo 
Zgłoś nielegalne treści