Piotr Żyła liczył na więcej w sezonie olimpijskim. Końcowo, doświadczony sportowiec nie zaprezentował się na skoczni w Predazzo, a pracował tam jako ekspert stacji telewizyjnej. W ten weekend Piotr Żyła jeszcze startował, ale bez większego powodzenia. Na przykład w sobotę, razem z kompanami z zespołu, zajął ósme - ostatnie miejsce w konkursie drużynowym w Planicy.
W sobotę Piotr Żyła osiągnął indywidualnie lepszą notę niż Kamil Stoch, Aleksander Zniszczoł i Dawid Kubacki. Lądował na odległościach 209,5 metra i 203 metry.
- Marne pocieszenie że regularnie latam ponad 200 metrów. Takie skoki to nie jest dla mnie przyjemność, tylko męczarnia. Tu powinno się odlecieć minimum 220 metrów, ale nie udało się tego osiągnąć - mówi Piotr Żyła w rozmowie z Polsatem Sport.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Gol z połowy boiska. Można oglądać i oglądać
- Teraz jestem za słabym przykładem, żeby dawać rady komukolwiek - dodaje Piotr Żyła w odpowiedzi na pytanie o rady dla młodszych medalistów olimpijskich Kacpra Tomasiaka i Pawła Wąska.
Piotr Żyła liczy na poprawę wyników w kolejnym sezonie. W jego planie na lato jest wcześniejsze rozpoczęcie startów w Grand Prix, a treningi wznowi już w kwietniu.
- Chcę być w rytmie, zacznę trenować, będę w ruchu. Muszę się "ściorać" na squashu lub w tenisa - zapowiada 39-latek i wzbrania się przed grą w piłkę nożną. Powodem jest zagrożenie kontuzją.
Zarazem, w swoim stylu, zapowiada święta Wielkanocne. - Raczej nie myślę o jedzeniu. Raczej się napiję. Za te smutki, za te żale - wypala skoczek.