WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis
)

LGP w Wiśle: show Kubackiego i wpadka Żyły. Zobacz jak oceniliśmy Polaków

Dawid Kubacki poprowadził Biało-Czerwonych do zwycięstwa w piątkowym konkursie drużynowym LGP w Wiśle i zasłużył na najwyższą ocenę. Zdecydowanie niższą notę wystawiliśmy Piotrowi Żyle, który słabo wypadł w pierwszej serii. Zobacz szczegółowe oceny.
Szymon Łożyński
Szymon Łożyński

Dawid Kubacki - 6

To był fenomenalny występ 27-latka. Jeszcze przed rozpoczęciem piątkowych zawodów ze sztabu szkoleniowego polskiego zespołu dochodziły głosy, że na razie najwyższą formę w grupie prezentuje Dawid Kubacki.

W czwartek nowotarżanin musiał w kwalifikacjach uznać wyższość swojego kolegi z reprezentacji Macieja Kota. Dzień później bez skoków Kubackiego Biało-Czerwoni nie odnieśliby zwycięstwa na inaugurację Letniej Grand Prix.

W pierwszej serii po skoku drużynowego mistrza świata (130 metrów) gospodarze przesunęli się z 4. na 2. pozycję i odrobili ponad 15 oczek z 20 punktowej straty do Norwegii. W finale przed skokiem Kubackiego Biało-Czerwoni przegrywali z Norwegią o 6,4 punktu. Po skoku 27-letniego zawodnika (133,5 metra) wyszli na prowadzenie i nad Skandynawami mieli 6,5 punktu przewagi.

To był decydujący moment. Biało-Czerwoni utrzymali prowadzenie, a ich wiktorię przypieczętował Maciej Kot, którego oceniliśmy na następnym slajdzie. 

Skala ocen: 1 - bardzo słabo, 2 - słabo, 3 - przeciętnie, 4 - dobrze, 5 - bardzo dobrze, 6 - rewelacyjnie



Polecamy:
2018 PZM Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland - KUP BILETY >>>



Czy zgadzasz się z takimi ocenami dla polskich skoczków za konkurs drużynowy LGP w Wiśle?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Zimowe na Facebooku
inf. własna
Zgłoś błąd

Komentarze (0):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.