WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Stefan Horngacher bał się reakcji Polaków. Dlatego długo ukrywał swoją decyzję

Wiele osób ma żal do Stefana Horngachera, że do samego końca zwlekał z ogłoszeniem decyzji o rozstaniu z polskimi skoczkami. - Myślę, że się trochę bał, ale nie nas, tylko reakcji opinii publicznej - tłumaczy Adam Małysz.
Robert Czykiel
Robert Czykiel
Newspix / Tomasz Markowski / Na zdjęciu: Stefan Horngacher

Polscy skoczkowie narciarscy niedawno zakończyli sezon, ale szybko wrócili do pracy. Tym razem pod wodzą nowego trenera. Stefan Horngacher zakończył współpracę z Biało-Czerwonymi, a pałeczkę przejął jego dotychczasowy asystent Michal Doleżal.

Kamil Stoch o nowym trenerze kadry: Teraz już nie będzie "cześć, Dodo!" >>

Cały czas wiele mówi się o postawie Horngachera. Na temat jego odejścia plotkowano od dawna, ale on sam wszystkich trzymał w niepewności do samego końca. Wielu ludziom nie podobało się takie zachowanie Austriaka. Sprawę wyjaśnił Adam Małysz. Dyrektor PZN tłumaczy, że trener obawiał się reakcji Polaków.

- Mieliśmy tylko przeczucia, domyślaliśmy się tak, jak wszyscy. Media tego nie potwierdzały, bo my też tego nie robiliśmy. Oficjalnie naprawdę nie powiedział nam do końca. Myślę, że się trochę bał, ale nie nas, tylko reakcji opinii publicznej. Prosił więc, żeby o tym nie rozmawiać. Pewnie dlatego na koniec powiedział mi, że jestem jego przyjacielem i zachowałem się fair - mówi Małysz w "Przeglądzie Sportowym".

Horngacher cały czas rozmawia z Niemcami, ale do tej pory nie podpisał kontraktu. Z kolei u polskich skoczków na razie niewiele się zmieniło. Z Polakami nadal współpracuje doktor Harald Pernitsch, a to on ma wiele do powiedzenia.

"O Boże... Dajcie już spokój". Apoloniusz Tajner zirytował się jednym pytaniem >>

- Jego system polega m.in. na tym, że nie ma przerw, tylko praca zaczyna się od razu po zakończonym sezonie, a wolne chłopaki dostają później. Teraz więc nie ma zgrupowań, ale trenują - wyjaśnia dyrektor PZN.

ZOBACZ WIDEO Skoki narciarskie na długie lata w polskich domach! "Skoki mają być dostępne dla każdego"

Czy masz żal do Horngachera, że tak długo zwlekał ze swoją decyzją?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Zimowe na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (9):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Vip nad vipy 0
    Czyli wyszlo na to że wirtualna niepotrzebnie pluła na Horngahera. Kiedyś musiał odejść, wniosek? Do Polski lepiej nie wchodzić, bo bez względu na osiągnięcia i tak zgnoją cię na koniec. Taki kraj, chamstwo, buta, słoma i gumowce.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Jerzy Gicala 0
    To była piekna robota trenera Horngachera w Polsce Dziękujemy !!!!!!!!
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • lammergeyer2 0
    Nie jest to wszystko takie proste. Są oczywiście trenerzy, którzy mieli po prostu szczęście i trafili akurat na zawodnika/zawodników z talentem. Są jednak i tacy, którzy dziwnie często takie "szczęście" mają. Przykładowo Heynen czy Anastasi w siatkówce - prowadzone przez nich drużyny prawie zawsze grają lepiej niż "na papierze" można byłoby oczekiwać od zawodników.
    A biorąc prosto z przykładów wymienionych przez Ciebie mogę podać nazwisko Aleksander Wieretielny - to, że dwa największe polskie sukcesy w narciarstwie klasycznym (Sikora i Kowalczyk) są związane z tym jednym nazwiskiem to efekt szczęścia, czy może jednak jakiejś jego wartości dodanej?
    Ireneusz Cichy Nie rozpaczajcie. Nie przeceniajcie roli trenera. Na to, że trener to minimalny procent sukcesu sportowca przykłady można mnożyć. Zacznijmy od skoków. Był Małysz, zmieniali się trenerzy kadry, a dalej był tylko Małysz. Kadra Rosji – jest Klimow a reszta ruskich nie kwalifikuje się do fazy głównej (do 50-tki). Kruczek miał sukcesy z kadrą Polski, nie dlatego że był dobry, tylko dlatego, że miał dobrych zawodników. Gdyby był trenerem od którego zależy sukces, to Włosi też skakaliby dobrze, a nie skaczą, bo nie ma tam talentu. Kowalczyk – była, była przez wiele lat, a następczyni nie widać. Biathlon mężczyzn – był Sikora i nic więcej. Dalej z innej „beczki”– piłka nożna – były Orły Górskiego – była grupa wybitnych zawodników, były sukcesy, ta grupa zaczęła się kruszyć i było po sukcesach. Fajdek – Włodarczyk – dlaczego trenerzy tych zawodników, jeśli sukces zależy od trenera, nie wychowują kolejnych medalistów i rekordzistów. Dlatego, że przede wszystkim musi być wybitny zawodnik z talentem. Pyrek, Rogowska w skoku o tyczce były medalistkami najważniejszych imprez lekkoatletycznych – jeśli ich sukcesy były uzależnione od trenerów, to dlaczego Ci trenerzy nie wychowują kolejnych medalistek. Ich następczynie nie mają talentu i skaczą po 4,30 max. i nie pomoże żaden trener. Dalej – piłkarze ręczni – była grupa dobrych zawodników, zmieniali się trenerzy – były sukcesy. Grupa się wykruszyła, zmieniają się trenerzy, a sukcesów nie ma. W wielu innych dyscyplinach i konkurencjach tak jest. Powtarzam – trener to minimalny procent sukcesu. Przede wszystkim talent i forma zawodnika. Nie przeceniajcie roli trenera.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (9)
Pokaż więcej komentarzy (9)
Pokaż więcej komentarzy (9)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×