Zarabiał 8 tys. dziennie. Jest multimilionerem

Newspix / Lukasz Sobala / PressFocus  / Na zdjęciu: Kasjusz Życiński
Newspix / Lukasz Sobala / PressFocus / Na zdjęciu: Kasjusz Życiński

Wciąż nie wiadomo, kiedy i czy kolejną walkę we freak fightach stoczy Kasjusz "Don Kasjo" Życiński. Już dzisiaj może mówić o sobie multimilioner, bo zarobił ogromne pieniądze w MMA.

Nazywany jest "królem freak fightów". Stoczył już mnóstwo walk, wyrobił sobie renomę i zarobił ogromne pieniądze. Na tyle duże, że nie musi się martwić o to, co będzie jutro.

- Mogę wam powiedzieć, że brat tam mi wyliczał, to osiem tysięcy złotych dziennie zarabiałem. Z tego co zarobiłem w całym roku, to wychodziła mi średnia osiem tysięcy złotych dziennie. Więc sobie pomyślcie, ile mogłem dostać za walkę - powiedział w mediach społecznościowych.

ZOBACZ WIDEO: Bramkarz popisał się kapitalnym trafieniem w Argentynie

Łatwo wyliczyć, że w ten sposób na jego konto trafiło 2,92 mln złotych w całym roku. - Najwięcej? Na pewno nie dostałem półtora miliona za walkę, czyli Wardęgi nie pobiłem, więc nie mogę powiedzieć, że sto razy więcej teraz dostaje za walkę, no bo to by było milion sześćset, bo szesnaście tysięcy za pierwszą. Ale kilkadziesiąt razy więcej niż za pierwszą swoją walkę teraz dostaje za walki - dodał.

Wcześniej w rozmowie z "Anty fakty", kanałem na Youtube, "Don Kasjo" powiedział, że zarobione pieniądze zainwestował "w kilka mieszkań" i może siebie nazwać "multimilionerem".

Z kolei w rozmowie z "Super Expressem" wyznał, że potrafił kiedyś stracić na hazardzie bardzo dużą kwotę. - Nie wiem, czy miałem problemy z hazardem… Raczej to była taka odskocznia od życia codziennego. Straciłem wtedy wszystko, co miałem zaoszczędzone, ale można powiedzieć, że na biednego nie trafiło, bo ja byłem świadomy. Przegrałem łącznie - jak obliczyłem sobie - pół miliona złotych, ale ja z każdej negatywnej rzeczy wyciągam same plusy - powiedział.

Na razie nie wiadomo, kiedy "Don Kasjo" stoczy kolejną walkę w MMA.