Pod koniec maja Laura Zielińska poinformowała w mediach społecznościowych o narodzinach drugiego dziecka. Na świat przyszła córka Maja Melissa. Przez całe lato trwały spekulacje dotyczące przyszłości Zielińskiego. Istniały spore szanse, że piłkarz reprezentacji Polski po roku opuści Mediolan i przeniesie się nawet do innego kraju.
Dla niego i jego żony to byłaby spora zmiana. Para bowiem od wielu lat mieszka we Włoszech i ani myślą o opuszczeniu Półwyspu Apenińskiego.
ZOBACZ WIDEO: Bramkarz popisał się kapitalnym trafieniem w Argentynie
Były oferty z innych krajów
- Możemy marzyć o egzotycznych i dalekich krajach, zwiedzać, podróżować po innych kontynentach, ale i tak najpiękniejsza jest nasza Europa. Mamy tu wszystko, od krajobrazów po różnorodność w kuchni i bogatą kulturę. A ja mam szczególna słabość i szczęście do Italii, której wspaniałości nigdzie indziej na mapie nie znajdziemy - mówiła kilka lat temu.
Rok temu było głośno o możliwym transferze Zielińskiego do Arabii Saudyjskiej. Zarobiłby tam o wiele więcej pieniędzy niż we Włoszech. Media donosiły, że to właśnie żona mocno namawiała go na pozostanie we Włoszech.
- Podjąłem taką decyzję, że chciałem jeszcze coś osiągnąć tutaj w Europie, powalczyć, pograć w Lidze Mistrzów. I uznałem, że to jeszcze nie jest ten czas, żeby polecieć za pieniędzmi. Nie narzekam. Pieniądze to nie wszystko - powiedział Zieliński w rozmowie z TVP Sport.
Nie jest typową WAG
Oficjalnie zostali parą, kiedy pomocnik grał w Empoli FC, dokąd został wypożyczony z Udinese Calcio w latach 2014-16. Jest od niego dwa lata starsza, a ślub wzięli w 2019 roku. Rok później urodził się ich syn Maksymilian.
Chociaż żona Zielińskiego prowadzi konto na Instagramie, nie przypomina innych WAGs, czyli żon i partnerek zawodników. Te bowiem często wykorzystują media społecznościowe do autopromocji, publikując liczne zdjęcia, a tak nie postępuje Laura.