Ireneusz Kuraś największy sukces osiągnął w 2001 roku. Wówczas w parze z Jarosławem Dymkiem wywalczył srebrny medal Drużynowych Mistrzostw Świata Par Strongman. Słynący z imponującego bicepsa (61 cm po treningu) zawodnik zaliczył znakomity debiut w 1999 roku w Kielcach. W pierwszych zawodach nieznacznie przegrał z Mariuszem Pudzianowskim, by kolejnego dnia pokonać najlepszego polskiego strongmana w historii.
50-latek liczył wówczas, że jego kariera nabierze rozpędu. Jego plany zweryfikowała jednak poważna kontuzja. Tragiczne zdarzenie miało miejsce podczas zawodów we Wrocławiu w 2003 roku. Kuraś zerwał wtedy więzadła krzyżowe, co wpłynęło na jego dalszą karierę.
ZOBACZ WIDEO: Jakub Kiwior i jego żona zachwycili. Nagranie robi wrażenie
- Byłem w tamtym okresie w topowej formie i po cichu typowałem się na numer dwa w kraju, oczywiście po "Pudzianie". Deszczowy dzień i zawody we Wrocławiu. Brałem ciężar na barki i przy wybijaniu noga mi "uciekła". Zerwałem więzadła krzyżowe, uszkodziłem łąkotkę - skwitował w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.
- Czuję, że ta kontuzja zabrała mi wszystko. Dopiero się rozkręcałem i wiedziałem, że mam spore rezerwy. Ale nie będę narzekał, bo przecież zdobyłem wicemistrzostwo świata w parze z Jarkiem Dymkiem. Pół punktu nam tylko zabrakło - dodał Kuraś.
Pomimo przeprowadzania wielu operacji, powrót do formy okazał się trudny, a podjęte próby nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Były strongman podkreślił, że wydarzenia te zostawiły ślad w jego psychice, a dodatkowo kolano nie funkcjonowało tak, jak powinno. To sprawiło, że w 2005 roku zakończył karierę. Rywalizacja na najwyższym poziomie przełożyła się przy okazji na wzrost popularności.
Kuraś nie stracił determinacji i zaangażowania w sport, choć ograniczył swoje aktywności do mniejszych zawodów. Obecnie mieszka w Lubinie i zajmuje się prowadzeniem firmy eventowej oraz opiekuje się rodziną, co przynosi mu dużą satysfakcję. 3-letnia córeczka jest dla niego całym światem.
- Tyle się nasłuchałem od różnych ludzi, że wieloletnia suplementacja może wykluczać posiadanie dziecka. Szczególnie w moim wieku. Jak widać, w tym przypadku się to nie sprawdziło - podsumował.
Pozdrawiam serdecznie Szymon Niemczyk