"Zadzwoniłam i powiedziałam, że krwawię". Przejmujące wyznanie pięknej dziennikarki

Getty Images / Richard Sellers/PA Images / Na zdjęciu: Laura Woods
Getty Images / Richard Sellers/PA Images / Na zdjęciu: Laura Woods

W 2024 roku Laura Woods przeżyła prawdziwy dramat. Popularna reporterka przerwała milczenie i szczegółowo opowiedziała o stracie dziecka.

W tym artykule dowiesz się o:

Laura Woods po raz pierwszy szczegółowo opisała poronienie sprzed kilkunastu miesięcy. Była w 11. tygodniu ciąży, intensywnie pracowała, gdy musiała zadzwonić po pomoc. Reporterka "TNT Sports" wspominała krwawienie, silne skurcze i bezradność. Partner Adam także zmagał się z emocjami.

- Pamiętam, jak zadzwoniłam na 111, mówiąc: "krwawię". Zaczęło się od plamienia, a potem pojawiły się potworne skurcze - powiedziała na łamach "The Telegraph". - To było, jakby ciało odpuściło, i było mi po prostu bardzo smutno - dodała.

ZOBACZ WIDEO: Kadra, relacje z Lewandowskim i Urbanem. Jerzy Brzęczek gościem WP SportoweFakty

Lekarz miał zasugerować, że to poronienie i pozostaje czekać. - To było rozdzierające. O szóstej rano krwawienie wciąż trwało. Adam spojrzał na mnie, a moje usta zrobiły się sine, twarz była zupełnie blada - relacjonowała. - Dopiero w szpitalu ból ustąpił. Rozmowa z kobietą po trzech poronieniach uświadamia, jak często to się zdarza - mówiła.

Dziennikarka podkreśliła, że minęło około półtora roku, zanim była gotowa o tym mówić. Strata dziecka była dla niej niezwykle emocjonalnym wydarzeniem. Porównała ją do żałoby po kimś, kogo się nie poznało.

Macierzyństwo przyniosło jej ukojenie. Syn Leo stał się "azylem", a priorytety się zmieniły. - Żyję jak "obywatel drugiej kategorii" we własnym życiu, bo potrzeby dziecka są pierwsze - i tak ma być - stwierdziła.

Komentarze (0)
Zgłoś nielegalne treści