"Fani są zszokowani, gdy szczery profil randkowy gwiazdy tenisa ze Stanów Zjednoczonych stał się popularny w sieci" - pisało "The Sun".
Teraz szuka kogoś, z kim mogłaby się ustatkować i być "tradycyjną żoną". Ma jednak surowe zasady i nie będzie umawiać się z "niskimi królami", a jeśli ktoś kłamie, powinien zostawić ją "w spokoju". W profilu napisano: "Obecnie jestem zawodową tenisistką, ale aspiruję do bycia tradycyjną żoną. Po prostu".
Danielle Collins zajmuje obecnie 64. miejsce w rankingu WTA, ale jeszcze trzy lata temu była w życiowej formie. Była wówczas na siódmym miejscu i regularnie pojawiała się w ostatnich rundach najważniejszych turniejów.
ZOBACZ WIDEO: Brzęczek musiał się wkupić do kadry? "Wtedy się zdenerwowałem"
Łącznie na kortach zarobiła 10,2 mln dolarów.
Scysja ze Świątek
Olbrzymim echem w Polsce odbiła się sytuacja z igrzysk olimpijskich z Paryża. W ćwierćfinale Amerykanka grała z Igą Świątek i przy prowadzeniu Polki (1:6, 6:2, 4:1) poddała mecz. Gdy obie tenisistki znalazły się przy siatce, aby podziękować sobie za mecz, Iga nagle stanęła jak wryta. Collins spojrzała na nią pogardliwie i powiedziała coś, co Świątek zaskoczyło.
Na konferencji prasowej Amerykanka oskarżyła Polkę o "nieszczerość" w okazywaniu troski, a jej zachowanie nazywając "fałszywym".
Później sama Iga odniosła się do tej sytuacji w serialu "Cztery pory Igi" emitowanym w stacji Canal+. - Nie powiedziałabym, że w 100 proc. mnie to zaskoczyło, bo już od dawna wiem, że Danielle jest taką osobą, po której nie wiadomo czasami, czego się spodziewać. Ale zaskoczyło mnie, że wybrała mnie jako cel, ponieważ my dosłownie nie rozmawiałyśmy przez ostatnie dwa lata - podkreślała.
Kilka miesięcy po IO znów doszło do nieprzyjemnej sytuacji. Podczas meczu United Cup Collins przywitała się ze Świątek w pogardliwy sposób. Dziennikarze "Sports Illustrated" napisali wprost: "Collins przestała ukrywać swoją pogardę do Świątek".
Sama Collins błyskawicznie wrzuciła nagranie na Instagram wrzuciła na Instagram, podpisując je: "Nowy rok, ta sama ja".