W sobotni wieczór, w warszawskim Teatrze Wielkim, odbyła się Gala Mistrzów Sportu. Kulminacyjnym momentem wydarzenia było rozstrzygnięcie plebiscytu "Przeglądu Sportowego" na Najlepszego Sportowca Polski 2025 roku.
Nagroda - ku zaskoczeniu wielu obserwatorów - ostatecznie powędrowała w ręce Klaudii Zwolińskiej, która w ubiegłym roku zdobyła m.in. dwa złota i brąz na mistrzostwach świata w kajakarstwie górskim. Druga była tenisistka Iga Świątek, a na trzecim miejscu uplasował się siatkarz Wilfredo Leon. Pełne wyniki TUTAJ.
ZOBACZ WIDEO: KLŻ bez transmisji? Przewodniczący GKSŻ mówi wprost
W uroczystej gali brał udział Władysław Komarnicki - senator Koalicji Obywatelskiej, a w przeszłości działacz żużlowy i prezes Stali Gorzów Wielkopolski. W rozmowie z "Przeglądem Sportowym" nie krył zdziwienia wynikami plebiscytu i wskazał, kto jego zdaniem powinien zostać jego zwycięzcą.
- Na pewno zwyciężczyni plebiscytu ciężko pracuje na swój wielki wynik, ale na litość boską. Iga Świątek reprezentuje sport, który jest podziwiany przez cały świat. Reprezentuje dyscyplinę, która jest uprawiana nie tylko zawodowo, ale miliony ludzi grają w nią amatorsko - mówił.
Komarnicki był też lekko rozczarowany tym, że Bartosz Zmarzlik ostatecznie nie znalazł się na podium i zajął czwarte miejsce w plebiscycie. 30-letni żużlowiec w minionym roku po raz kolejny obronił mistrzostwo świata na żużlu, wygrywając swoje szóste Grand Prix.
Senator przekonywał, że nie tylko on był zaskoczony zwycięstwem Zwolińskiej. - Oczywiście, każdy ma prawo głosować, jak chce, i taki wybór trzeba uszanować, ale z kim nie rozmawiałem, to każdy był zaskoczony. Większość pierwszą trójkę typowała tak: Świątek, Zmarzlik i Lewandowski - podsumował.