Tomasz Adamek, były mistrz świata w boksie, poniósł dotkliwą porażkę na gali Fame 27, gdzie zmierzył się z Roberto Soldiciem. Chorwat znokautował Adamka w drugiej rundzie, co zakończyło jego serię zwycięstw w tej organizacji.
Dariusz Snarski, były olimpijczyk, nie szczędził słów krytyki wobec decyzji Adamka o podjęciu tego wyzwania.
- Powinien zawalczyć z łatwiejszym rywalem, nie bić się z koniem, skoro chciał jeszcze występować za kolejne pieniądze. To był nietrafiony strzał. Dla mnie ta walka była bez sensu - stwierdził Snarski w rozmowie z "Faktem".
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co oni zrobili! Niesamowity gol w ósmej sekundzie
Adamek, który wcześniej odnosił sukcesy w FAME MMA, zdecydował się na powrót do ringu po roku przerwy. Jego menedżer, Mateusz Borek, otrzymał propozycję walki z Soldiciem, jednak różnica w umiejętnościach między Soldiciem a poprzednimi rywalami Adamka była znacząca.
- Na miejscu Tomka nie wszedłbym do ringu naprzeciw Soldicia. Chorwat to jest bardzo duży wojownik, chłopak wywodzi się z innego stylu walki, ale boksować też potrafi, miał za sobą już pojedynki zawodowe, nokautował - dodał Snarski.
Adamek, mimo że zarobił znaczne pieniądze, musiał zmierzyć się z brutalną rzeczywistością. Sędzia Zbigniew Łagosz przerwał walkę, oszczędzając zdrowie polskiego pięściarza. Wydaje się, że tym razem Adamek może naprawdę zakończyć karierę, którą próbował zakończyć już w 2014 roku po przegranej z Wiaczesławem Głazkowem.
Widzieliście Borka mine po walce?? On sero myślał, że jeszcze trochę razem z Adasiem zarobią..