Redakcja PZTS: Czy 16 medali, w tym 5 złotych, to wynik na miarę możliwości Biało-Czerwonych w kontynentalnym czempionacie?
Trener Andrzej Ochal: Porównując do wyniku z poprzedniego turnieju, sprzed dwóch lat z angielskiego Sheffield, zdobyliśmy taką samą liczbę krążków. Aczkolwiek wtedy było 10 z najcenniejszego kruszcu. Jesteśmy cały czas w ścisłej czołówce, chociaż trochę medali więcej mogliśmy mieć w singlu. Z kolei efekty rywalizacji w deblu i mikście przerosły nasze oczekiwania.
Oceniając poszczególnych reprezentantów, Natalia Partyka jest poza zasięgiem rywalek z Europy?
To zdecydowanie najlepsza paratenisistka stołowa klasy 10. na naszym kontynencie. Doskonale wiemy, że z kimkolwiek by nie grała ta osoba będzie świetnie przygotowana na Partykę. Chociaż na tych mistrzostwach rzeczywiście było widać bardzo dużą przewagę Natalii. Jej ogromne umiejętności i doświadczenie robią swoje. Ponownie grała w finale z Demir i tym razem Turczynka miała jeszcze mniej do powiedzenia. Oczywiście nie powiem, że mecz był łatwy, ale wygrała pewnie.
ZOBACZ WIDEO: Sabalenka chwali się na zdjęciach wakacjami z ukochanym
Kolejny raz tytuł obronił też Patryk Chojnowski. Różnica nad zagranicznymi przeciwnikami również jest bezdyskusyjna?
Wydaje mi się, że wygrywa jeszcze bardziej zdecydowanie od Natalii Partyki. Chociaż oboje prezentują podobny, bardzo wysoki poziom. Patryk był dwa piętra wyżej od swoich konkurentów, chociaż i jemu trafia się trochę stresu, przegrany pierwszy set itd.
Niedawno w Lidze Mistrzów pokonał pingpongistów dużego formatu - Darko Jorgicia i Patricka Franziskę.
Wśród pełnosprawnych wygrywa z TOP 20 rankingu światowego. To znakomity zawodnik, pewny siebie, ale też lepiej czujący się w roli tego - nazwijmy - słabszego. Niech faworytem będzie ktoś inny, a Patryk pokaże, można sensacyjnie go ograć.
Na podium tej samej klasy 10. stanął także Igor Misztal.
Już 6 lat temu i również w Helsingborgu był na podium indywidualnych ME. Teraz mieliśmy pewne obawy, i może nie o formę Igora, ale wyrównaną stawkę. Głównymi rywalami w walce o medal wydawali się: Francuz Boheas, Austriak Gardos, Czarnogórcy Radović i Bakić, Hiszpan Ruiz. Nazwisk znacznie więcej niż medali do rozdania. Równie dobrze Misztal mógł skończyć zawody na miejscach 5-8 i uznalibyśmy to za dobry rezultat. Był zdeterminowany, by dojść dalej, poza tym chyba idealnie ułożyła się dla niego drabinka. Mógł trafić np. na Radovicia w ćwierćfinale, ale ten za niesportowe zachowanie w fazie grupowej, tj. rzucenie rakietką, dostał czerwoną kartkę i został wyeliminowany.
Mimo kontuzji Karolina Pęk dotarła do finału klasy 9., w którym poniosła porażkę z Alexą Szvitacs.
Ze względu na uraz Karolina nie wzięła w ostatnim międzynarodowym sprawdzianie przed ME i wcale nie było pewne, czy pojedzie do Szwecji. Cieszę się, że udało jej się zagrać, a wynik końcowy jest znakomity - srebro w singlu i dwa złota w grach podwójnych. Gdyby była w normalnej dyspozycji zapewne poradziłaby sobie ze Szvitacs. W tym roku pokonała Węgierkę w Las Vegas 3:0 i słoweńskim Lasko 3:2.
O tytuł, chociaż bez powodzenia, walczyła ponadto Katarzyna Marszał w klasie 6.
Dużym wydarzeniem było jej półfinałowe zwycięstwo 3:2 nad Angielką Pickard. W takiej imprezie nie wygrała z nią od Mistrzostw Świata w 2018 roku. Szkoda finału z Niemką Grebe, bo także była do pokonania. Niestety, przegrała 2:3 i 9-11 w piątym secie.
Wśród mężczyzn złoto "uciekło" Maciejowi Makajewowi.
W meczu o tytuł klasy 11. miał bardzo niewygodnego rywala Lucasa Creange. Maciek lubi otwartą grę, a nie przepada z zawodnikami z długimi czopami. Umiejętnie zmieniają tempo gry, piłka inaczej się zachowuje i ma trudno z takimi jak Francuz. Na ME w Sheffield odpadł w ćwierćfinale, teraz wywalczył medal, więc jesteśmy zadowoleni.
W deblu złoto m.in. dla Karoliny Pęk/Natalii Partyka. W decydującym pojedynku w pewnym sensie zrewanżowały się Węgierkom Szvitacs i Arloy.
Tak można powiedzieć odnoszą się do singla Karoliny ze Szvitacs. One są z tej samej grupy, ale różnicę jeśli chodzi o możliwości funkcjonalne widać u Partyki - z klasy 10. i Arloy - z 8. Oczywiście nie to było najistotniejsze, lecz możliwości sportowe. Muszę przyznać, że o ten finał martwiłem się najmniej, nasze dziewczyny były faworytkami.
W klasie 18. "katem" Polaków okazali się Ukraińcy Lew Kats i Iwan Maj.
W finale pokonali duet Piotr Grudzień/Patryk Chojnowski, a w półfinale Maksym Chudzicki/Igor Misztal. Bardzo mocna ukraińska para, nieprzypadkowo najlepsza w Europie. W drużynówce na igrzyskach w Tokio w pojedynku deblowym wygrali 3:0 z Grudniem i Chojnowskim, a na poprzednich ME - 3:2. W sumie dobrze, że nie trafiliśmy na nich wcześniej w Helsingborgu.
Co trzeba poprawić, aby z nimi zwyciężać?
Dystans nie jest nie do zniwelowania w najbliższym czasie. Maksymowi i Igorowi trochę zabrakło szczęścia, bowiem nie wykorzystali prowadzenia 9:6 w drugim secie. Może przy 1:1 mecz ułożyłby się lepiej. W finale Patryk i Piotr trochę błędów popełnili na odbiorze, a tego można uniknąć.
Jest możliwość organizowania zgrupowań z Ukraińcami?
Do tej pory z nimi nie trenowaliśmy. Zresztą mieliśmy inny plan, tzn. tenisiści stołowi tacy jak Grudzień i Chojnowski trenują w swoich ośrodkach w Zielonej Górze i Gdańsku. Na obozie w Cetniewie trenował debel Chudzicki/Misztal. Na igrzyskach w Paryżu i ME w Sheffield kończyli poza strefą medalową, a teraz do niej weszli.
W mikście sensacji nie było, złoto dla par Grudzień/Pęk i Chojnowski/Partyka. Ale zaskoczeniem srebro dla Pawła Włodyki i Ewy Foskett?
Liczyliśmy na dobry występ Włodyki i debiutującej w takim turnieju Foskett, ale pierwszego dnia ponieśli dwie porażki, w tym z Chojnowskim i Partyką. Klasy XD20 nie ma w programie paralimpijskim, dlatego było pięć par mikstowych i trzeba było walczyć do końca. I tak zrobili, pokonali pary z Niemiec oraz Węgier i okazało się, że w małej tabelce mają przewagę... jednego seta. Gdyby z Madziarami skończyli 3:2 zamiast 3:1 trzeba było liczyć piłki i mogliby uplasować się na czwartej pozycji.
Niespodzianka na minus tylko ćwierćfinał mistrza paralimpijskiego Rafała Czupera?
Rafał nie schodził z podium IP, MŚ i ME od 12 lat. Musiał przyjść jakiś słabszy moment i lepiej, że to się stało w roku po igrzyskach. Trafił w ćwierćfinale na niewygodnego stylowo Anglika - z dużym zasięgiem ramion, który pokonał Czupera jego własną bronią, czyli między innymi skrótami.
Z brązowych medalistów - Igor Misztal, Rafał Czuper/Tomasz Jakimczuk, Katarzyna Marszał/Barbara Jabłonka, Katarzyna Marszał/Maksym Chudzicki - mieliśmy kogoś blisko finału?
Szczególnie para Marszał/Chudzicki, która w dwóch setach prowadziła różnicą 2-3 punktów, ale przegrywała końcówki. Myślę, że mogło już dać o sobie znać zmęczenie.
Dlaczego w ME zabrakło grającej na wózku Doroty Bucław?
Straszny pech, bowiem była razem z całą kadrą w Gdańsku i miała polecieć do Skandynawii. W noc poprzedzającą podróż tak niefortunnie próbowała się podeprzeć będąc w hotelowym pokoju, że uszkodziła bark. Jestem przekonany, że zdobyłaby medal indywidualnie i w mikście z Rafałem Czuperem.
Jak wygląda sztab reprezentacji przy 23 zawodnikach i zawodniczkach?
W Szwecji kierowałem siedmioosobowym zespołem trenerów, plus mieliśmy dwóch fizjoterapeutów i lekarza. Końcówka listopada, Skandynawia, więc obawiałem się o jakieś choroby, przeziębienia. Stąd obecność lekarza, który jako jedyny może podać leki naszym sportowcom.