Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Pokonał raka i zadebiutował w Wimbledonie

- Kiedy myślę o tym, jak bliski byłem śmierci, zdaję sobie sprawę, jak wielkim darem jest to, że żyję - mówi Ryan Peniston. Brytyjczyk pokonał wiele przeciwności losu, a teraz zadebiutował w Wimbledonie.

Mateusz Kozanecki
Mateusz Kozanecki
Ryan Peniston Getty Images / Julian Finney / Na zdjęciu: Ryan Peniston
Ryan Peniston zadebiutował w światowym tourze dość późno, bo dopiero w wieku 23 lat - wcześniej występował w Challengerach i turniejach niższej rangi. Do tej pory dwukrotnie nie udawało mu się awansować do Wimbledonu - odpadał w pierwszej rundzie kwalifikacji.

Tym razem jednak rozgrywa najlepszy sezon w karierze. Awansował na 147. miejsce w światowym rankingu, ma dobry bilans: 23 wygrane i 14 porażek. Przebył niezwykle długą drogę, aby wystąpić na kortach w Londynie.

Fatalna diagnoza

Jako dziecko Ryan Peniston zmagał się z rakiem tkanek miękkich. Konieczna była operacja usunięcia guza i chemioterapia. Zdołał pokonać chorobę, ale nowotwór sprawił, że rósł zdecydowanie wolniej od rówieśników.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: co tam się wydarzyło? Szalone sceny po meczu Polaków!

To choroba, która dotyka głównie kończyny górne i dolne. Jak podaje portal mp.pl, zapadalność w Europie szacuje się u dzieci na około 4 zachorowania na 100 tys. osób. U dzieci nowotwory te stanowią nawet do 20 proc. wszystkich nowotworów złośliwych.

- Powodem, dla którego byłem tak niski do 16. roku życia, był fakt, że chemioterapia wpłynęła na mój wzrost - mówił w rozmowie z atptour.com.

- Kiedy byłem dzieckiem, nie zdawałem sobie sprawy z ekstremalnej sytuacji, w jakiej się znalazłem. W ciągu ostatnich dziesięciu lat nabrałem większej świadomości tego, co się wydarzyło. Dużo dopytywałem rodziców. Trudno im było mówić o tamtych czasach - dodał Brytyjczyk.

Był bez szans

Jako 13-latek przeniósł się do francuskiej Nicei, aby trenować w tamtejszej akademii. Później został absolwentem programu tenisowego na Uniwersytecie w Memphis. Minęło dużo czasu, zanim zaczął regularnie wygrywać.

- Patrzenie na to, jak przez lata rywale mnie zdominowali, bardzo mi pomogło na dłuższą metę. Wzmocniło moją mentalność, a także pomogło poprawić niektóre elementy, jak szybkość czy taktykę. Zawsze byłem najniższy, pamiętam grę z zawodnikami wyższymi ode mnie o 30 centymetrów - tłumaczył.

Debiut w tourze

Peniston podkreślił, że odkąd zadebiutował w turniejach rangi ATP, stara się cieszyć każdą chwilą, niezależnie od wyników. Poświęcenie całego swojego życia tenisowi postrzega jako spełnienie marzeń.

Do tej pory wygrał cztery turnieje rangi ITF. Dwukrotnie zwyciężał w Cancun (2019) oraz Heraklionie (2021). Dołożyć do tego należy zwycięstwo w turnieju deblowym w Dosze (2017).

Ostatnio wystąpił na turnieju w Eastbourne, gdzie sensacyjnie pokonał rozstawionego z numerem 8 Holgera Rune.

Radość Ryana Penistona po pierwszym zwycięstwie w Wimbledonie Radość Ryana Penistona po pierwszym zwycięstwie w Wimbledonie
Gra w Wimbledonie

Jego wysiłki zostały nagrodzone przez organizatorów Wimbledonu, którzy przyznali mu dziką kartę. Jest to dla niego spełnieniem marzeń.

- Będę świętować ten wielki sukces z całym moim teamem i cieszyć się tą wyjątkową chwilą tak bardzo, jak tylko mogę, ale wiem, że jako tenisista mam obowiązek myśleć o następnym meczu - przyznał. - Wiemy, że mój przykład może być ważny dla tych rodzin, które obecnie walczą z takim problemem. Muszą zauważyć, że jest nadzieja, bo innym udało się to przezwyciężyć - skomentował dodał.

- Kiedy mam zły dzień lub jakiś problem, myślę o tym, jak bliski byłem śmierci 25 lat temu i że to, że żyję, jest prawdziwym darem. Staram się dobrze bawić i relaksować niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajduję. Świadomość tego, co się działo, pomaga mi spojrzeć na wszystko z innej perspektywy - zakończył.

Swój pierwszy mecz na Wimbledonie Ryan Peniston rozegrał we wtorek, 28 czerwca. Zmierzył się z zajmującym 95. miejsce w rankingu ATP Henrim Laaksonenem. Peniston raz jeszcze pokazał wielki hart ducha - pokonał wyżej notowanego rywala w trzech setach i w kolejnej rundzie zmierzy się ze Stevem Johnson.

Czytaj także:
Iga Świątek dostąpi zaszczytu. "Czuję się uprzywilejowana"
Djoković straci kolejny wielki turniej? "Wszystko zależy od rządu"

Czy zaimponowała ci postawa Ryana Penistona?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×