Monika Stankiewicz awansowała po raz drugi w sezonie do ćwierćfinału turnieju. Na kortach ziemnych w Bużumburze eliminowała wcześniej Stephanie Judith Visscher i Darję Suvirdjonkovą. W obu meczach nie przegrała seta, a w kolejnym spotkaniu o półfinał trafiła na rozstawioną z numerem drugim Sadę Nahimana. Zawodniczka z Burundi jest nadzieją gospodarzy turnieju na końcowe zwycięstwo.
Sada Nahimana jest notowana znacznie wyżej w rankingu WTA niż Monika Stankiewicz. To ona była faworytką ćwierćfinału i zwyciężyła w przekonującym stylu 6:3, 6:1. Mecz zakończył się po godzinie i dziewięciu minutach.
Młoda Polka lepiej rozpoczęła mecz i objęła prowadzenia 2:0, a po następnym fragmencie grania był remis 3:3. Od tego momentu w trzech kolejnych gemach wygrała przeciwniczka z Burundi. W drugim secie seria Sady Nahimany była jeszcze dłuższa, ponieważ odwracała wynik 0:1 na 6:1.
ZOBACZ WIDEO: Absurdalna sytuacja w amatorskiej lidze. Najbardziej groteskowe pudło roku
Weronika Falkowska i Merel Hoedt odpadły w piątek w ćwierćfinale gry podwójnej. Mocniejsze okazały się Julia Adams oraz Anna Ureke. Mecz zakończył się po dwóch setach, z których bardziej zacięty był drugi. Zakończył się tie-breakiem, w którym już wyraźnie lepszy był amerykańsko-rosyjski debel. Tym samym w decydujących rundach w Bużumburze gra będzie toczyć się już bez ani jednej Polki.
Ćwierćfinał gry pojedynczej:
Sada Nahimana (Burundi, 2) - Monika Stankiewicz (Polska) 6:3, 6:1
Ćwierćfinał gry podwójnej:
Julia Adams (USA) / Anna Ureke - Weronika Falkowska (Polska, 4) / Merel Hoedt (Holandia, 4) 6:3, 7:6 (2)