Po tym, jak Iga Świątek odpadła już w 3. rundzie w Rzymie, miała sporo czasu na treningi. Okazją na przełamanie złej passy ma być Roland Garros. Na kortach w Paryżu polska tenisistka czuła się w przeszłości doskonale.
Pierwszą rywalką byłej liderki światowego rankingu została Rebecca Sramkova. Biorąc pod uwagę fakt, że na korcie prezentowała się czterokrotna zwyciężczyni tego turnieju, można było liczyć na to, że trybuny wypełnią się fanami.
ZOBACZ WIDEO: Anita Włodarczyk zaskoczyła internautów. Takiego ćwiczenia nie widzieli
Nic bardziej mylnego. Gdy Polka wychodziła z szatni na kort Philippe-Chartiera, jej oczom ukazały się... prawie puste trybuny. Fakt ten został poruszony przez gości zasiadających w studiu Eurosportu.
- Flagi biało-czerwone są, ale cóż... Chcielibyśmy pewnie, żeby tych kibiców było trochę więcej - powiedział Piotr Karpiński. - Delikatnie to ująłeś - odpowiedział Dawid Celt, po czym obaj się zaśmiali.
- Pamiętajmy, że na kortach zewnętrznych gra zaczęła się nieco wcześniej, więc może ktoś chce seta obejrzeć do końca, żeby przyjść na mecz Igi Świątek - dodała Justyna Kostyra.
Po rozpoczęciu spotkania ze Słowaczką rzeczywiście frekwencja na trybunach nieco się poprawiła, jednak nadal było sporo wolnych krzesełek. Obiekt nie jest wypełniony nawet w połowie.
To ciekawe zjawisko socjologiczne.