Elise Mertens, Anhelina Kalinina, Elsa Jacquemot, Jessica Pegula i Mirra Andriejewa to tenisistki, które łączy jedno. Każdą z nich w wielkoszlemowym Rolandzie Garrosie ograła Lois Boisson.
361. tenisistka światowego rankingu WTA nie mogłaby liczyć na występ w tym turnieju gdyby nie przychylność organizatorów, którzy wręczyli jej dziką kartę. Teraz jednak nikt nie ma wątpliwości, że była to doskonała decyzja.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Partnerka Dybali skradła show. Co za kreacja!
Świat tenisa zwrócił uwagę na Boisson przede wszystkim po tym, jak wyeliminowała 3. rakietę świata. Ona się jednak nie zatrzymała. W środę (4 czerwca) sprawiła kolejną sensację i ograła 6. tenisistkę rankingu.
Fatalna kontuzja zatrzymała jej karierę
Warto jednak zwrócić uwagę przede wszystkim na to, że w Rolandzie Garrosie miała zadebiutować już w poprzednim roku, kiedy to w najlepszym momencie była 152. w rankingu. Jednak na tydzień przed wspomnianą imprezą... zerwała więzadło krzyżowe przednie (ACL) w lewym kolanie.
"W ciągu tygodnia przeszłam od radości po zdobyciu mojego pierwszego tytułu WTA, do 'upadku' na ziemię, bo kolano odmówiło posłuszeństwa. Ból był ogromny. Byłam w szoku... nie tak wyobrażałam sobie resztę sezonu..." - napisała w oświadczeniu Francuzka, która musiała przejść operację.
Feralny mecz, podczas którego doznała kontuzji, miał miejsce 13 maja 2024 roku. Do gry wróciła dopiero po ponad 9 miesiącach przerwy - 18 lutego 2025 r.
Usłyszała, że "powinna używać dezodorantu"
Początkowo wypadła nawet poza top 400 rankingu, ale tytuł w Saint-Gaudens przyczynił się do tego, że przesunęła się na 361. miejsce. Oprócz rywalizacji w turniejach rangi ITF wystąpiła w imprezie WTA 250 w Rouen.
To właśnie tam doszło do niecodziennej sytuacji. Otóż jej rywalka Harriet Dart zwróciła uwagę sędzi, iż Boisson... "powinna używać dezodorantu".
Brytyjka, która ostatecznie przegrała z Francuzką, szybko zrozumiała, że przesadziła. "Chcę przeprosić za to, co powiedziałam na korcie. To był komentarz w emocjach, którego żałuję. Mam dużo szacunku dla Lois i jej gry. Wyciągnę z tego nauczkę na przyszłość " - napisała w mediach społecznościowych, a Boisson zareagowała na to z humorem, publikując swoje zdjęcie z dezodorantem.
Zaskoczyła ojca wyborem dyscypliny
Warto dodać, że 22-latka pochodzi ze sportowej rodziny. Koszykarska społeczność, szczególnie we Francji, dokładnie wie, kim jest jej ojciec - Yann, którego można było ujrzeć w boksie tenisistki.
Otóż Yann Boisson to były koszykarz, znany z występów w lidze francuskiej. Po tym, jak zakończył zawodową karierę, próbował szczęścia w zarządzaniu sportem. Był głównym menadżerem klubu Jeanne d'Arc Dijon, a później pracował jako dyrektor administracyjny AS Monaco do 2020 roku.
Natomiast sama Lois również próbowała swoich sił w koszykówce, lecz ostatecznie szybko zdecydowała się postawić na tenis. - Mogła uprawiać każdy sport. Chcieli ją w koszykówce, ale wybrała tenis, co było pewnym zaskoczeniem dla jej ojca - powiedział pierwszy trener 22-latki Patrick Larose w wywiadzie dla Eurosportu.
Polski wątek w historii Boisson
Małą cegiełkę do sukcesu francuskiej tenisistki dołożył nawet nasz kraj. Na koszulkach, które produkuje marka ASICS, zawarte są loga dwóch firm, sponsorujących Boisson.
Jedną z nich jest XTB. To pochodzący z Polski, międzynarodowy broker inwestycyjny, który zapewnia dostęp do szerokiej gamy instrumentów finansowych.
Jak się dowiedzieliśmy, wspomniana firma podczas tegorocznego Rolanda Garrosa rozpoczęła współpracę z kilkoma tenisistami i tenisistkami. Wytypowano kilka nazwisk, które mogą pozytywnie zaskoczyć i w tym gronie znalazła się Boisson.
XTB już wcześniej zaczęło wspierać sport, początkowo stawiając na Formułę 1, piłkę nożną i sporty walki. Teraz do grona dyscyplin dołączył tenis i trzeba przyznać, że w przypadku współpracy z Francuzką był to strzał w dziesiątkę.
Już zapisała się na kartach historii
- To jest niesamowity moment. Tak naprawdę nie jestem w stanie opisać tego, jak się czuję - powiedziała ze wzruszeniem Boisson na konferencji prasowej po tym, jak została półfinalistką Rolanda Garrosa.
22-latka stała się pierwszą Francuzką od 2011 roku, która w Paryżu osiągnęła półfinał. 14 lat temu identyczny wynik osiągnęła Marion Bartoli, lecz nie udało jej się pójść za ciosem i dotrzeć do finału.
W dodatku Boisson jest pierwszą tenisistką w erze open, czyli od 1968 roku, która rywalizując z dziką kartą dotarła w stolicy Francji tak daleko. Dzięki temu już teraz zapisała się na kartach historii.
- Myślę, że każde dziecko, które gra w tenisa marzy w wygranej w Wielkim Szlemie. Ze mną jest tak samo. Marzę o tytule, a nie o półfinale - podkreśliła Francuzka, która w czwartek zmierzy się z Amerykanką Coco Gauff.
Jeszcze innym osiągnięciem jest to, że 22-latka została trzecią od 1980 roku zawodniczką, która debiutując w turnieju wielkoszlemowym osiągnęła półfinał. W 1989 r. dokonała tego Monica Seles, a w 1990 Jennifer Capriati. Boisson, tak samo, jak Seles i Capriati, zrobiła to w Rolandzie Garrosie. Jeżeli awansuje do finału, to przebije wyniki wspomnianych tenisistek.
- To nie jest cud. Może miałam trochę szczęścia, ale przede wszystkim stoi za tym mnóstwo ciężkiej pracy, szczególnie po kontuzji - przyznała Francuzka.
Już teraz jasne jest, że Boisson zanotuje imponujący awans w rankingu. W końcu 22-latka przesunie się aż o 296 miejsc i dzięki temu na pewno będzie zajmować 65. pozycję. Jeżeli wygra kolejny mecz w Paryżu, to jeszcze bardziej poprawi swoją sytuację.
Pojedynek pomiędzy Gauff a Boisson będzie drugim półfinałem tegorocznych zmagań w stolicy Francji. Jego początek zaplanowano po zakończeniu meczu Igi Świątek z Aryną Sabalenką, który wystartuje o godzinie 15:00. Transmisja telewizyjna spotkania Amerykanki z Francuzką na Eurosporcie, online na platformach Max i Player, a relacja tekstowa na portalu WP SportoweFakty.
Jakub Fordon, dziennikarz WP SportoweFakty