Iga Świątek wygrała z Jasmine Paolini 6:1, 6:3. Pokonanie Włoszki zajęło niżej notowanej tenisistce z Polski tylko nieco ponad godzinę. W dobrym stylu Świątek awansowała do finału turnieju w Bad Homburg, który jest dla niej jedynym przetarciem przed startem w wielkoszlemowym Wimbledonie.
- Jestem super szczęśliwa. Nie spodziewałam się takiego zwycięstwa, wiedząc jak mocna jest Jasmine na trawie i jak wielką jest wojowniczką. Nie dopuściłam jej jednak do gry - zrobiłam moją robotę i wykorzystałam moje momenty - mówiła Iga Świątek po meczu.
W rozmowie z Canal Plus Sport tenisistka została poproszona o wystawienie sobie oceny. - Blisko ideału, 5+. Wykorzystałam wszystko, co miałam zaplanowane na ten mecz. Wiedziałam, że muszę być intensywna, wywierać presję pierwszymi piłkami. Przytrzymałam to do końca pojedynku - opowiadała była liderka rankingu WTA.
ZOBACZ WIDEO: Absurdalna sytuacja w amatorskiej lidze. Najbardziej groteskowe pudło roku
Iga Świątek może być optymistycznie nastawiona do Wimbledonu po trzech meczach rozegranych w Bad Homburg. W nich zwyciężała z Wiktorią Azarenką, Jekateriną Aleksandrową i Jasminą Paolini.
- Z roku na rok jest coraz łatwiej przyzwyczaić się do trawy. W tym sezonie miałam krótszą przerwę po Roland Garros, nie grałam wszystkich turniejów do końca. Cieszę się, że Wim namówił mnie na "workation" na Majorce. To zrobiło różnicę, ponieważ korty w Polsce są jakie są. Udało się zarówno odsapnąć przed turniejami na trawie, jak i popracować - wspominała Polka.