W niedzielę (17 sierpnia) odbyły się półfinały turnieju rangi WTA 1000 w Cincinnati. W pierwszym z nich Iga Świątek zmierzyła się z Jeleną Rybakiną i o końcowym wyniku zadecydowały dwa sety.
W premierowej odsłonie nasza tenisistka zwyciężyła 7:5, choć przegrywała 3:5. Z kolei w II secie Polka kontrolowała przebieg rywalizacji, triumfując 6:3 i tym samym zamykając rywalizację o finał.
ZOBACZ WIDEO: Nie tylko Świątek. Zobacz, co gwiazda tenisa wyczynia z piłką
Iga przegrywała 3:5. To jej pomogło
I właśnie moment, w którym Rybakina była blisko zwycięstwa w pierwszym secie, przyczynił się do lepszej dyspozycji Świątek. Taką opinią w rozmowie z WP SportoweFakty podzieliła się Paula Kania-Choduń.
- Mam wrażenie, że to była taka sytuacja, gdzie jak już jesteś pod ścianą i nie masz nic do stracenia, to wtedy odpalasz swoje najlepsze uderzenia, największe pokłady energii i mocy. Tak było w tym przypadku, Iga przegrywa 3:5 i nagle jest w stanie wygrać cztery gemy z rzędu - powiedziała była tenisistka, pracująca obecnie jako ekspertka.
- Wydaje mi się, że też wchodzi wtedy odrobina luzu ze świadomością, że już prawie przegrałaś seta. Ta ręka jest trochę luźniejsza, można powiedzieć, iż ona jako pierwsza spuchła, pojawia się taka lepsza gra i mieliśmy tego przykład. Iga już prawie przegrywa pierwszego seta, ale jednak odpala, przerzuca presję na drugą stronę, że trzeba dowieźć do końca i doszło do momentu, w którym Iga potwierdziła swoją moc mentalną - dodała.
Jeżeli chodzi o mental tegorocznej triumfatorki Wimbledonu, to miał on również spore znaczenie w drugiej partii. Doszło bowiem do sytuacji, która mogła zmienić jej oblicze.
- Tam już prawie było 5:1, miała trzy break pointy. Super, że utrzymała głowę, pomimo że przegrała tego gema. Potem 0-30 przy swoim podaniu i super serwis, dobra wymiana. To tylko pokazuje nam po raz kolejny, jak dobrze mentalnie przygotowana jest Iga - podkreśliła Kania-Choduń.
Tak nazwała Świątek. Wymowny wpis
"Iga Świątek the wall (ściana - tłum.). Do finału w Cincy" - napisała była tenisistka na platformie X. Właśnie do tych słów nawiązała również podczas rozmowy, podkreślając, że reprezentantka Kazachstanu nie była w stanie zrobić nic, by poprawić fatalną sytuację w drugim secie.
- Po meczu wrzuciłam wpis, że Iga Świątek the wall (ściana - tłum.), bo to takie stwierdzenie, które bardzo mi pasuje do tego spotkania. Rybakina próbowała wszystkiego, mocno, mocniej i najmocniej jak potrafiła, a tam wszystko wracało. W takim momencie, gdzie próbujesz absolutnie wszystkiego, wyciągasz najmocniejsze uderzenia, pojawia się frustracja, że nic nie dostajesz za darmo - przyznała nasza rozmówczyni.
Jej zdaniem Świątek pokazała, w jakiej jest obecnie formie. - Jak dla mnie Iga w tym drugim secie naprawdę świetnie potwierdziła to, jak dobrze jest dysponowana. Tam naprawdę bardzo wiele piłek, tych piekielnie mocnych, od Rybakiny wracało, gdzie ona nie miała już skąd wyciągać tych swoich świetnych uderzeń, bo pokazała wszystko, co ma, a i tak niewiele to dało. Naprawdę dobrze się to oglądało i jedyne, co mi pasuje, to Iga jako ściana w tym drugim secie - podsumowała Kania-Choduń.
Typ na finał? Może być tylko jeden
Do ostatecznego pojedynku w Cincinnati dojdzie w nocy z poniedziałku (18 sierpnia) na wtorek. O godzinie 00:00 rozpocznie się bowiem rywalizacji Świątek z Włoszką polskiego pochodzenia Jasmine Paolini.
- Miałam okazję obejrzeć trochę Paolini. W tym, co widziałam, nie wydaje mi się, żeby to była Paolini konsekwentna i solidna z zeszłego sezonu, gdzie grała bardzo równo. Widać te spadki energii, prostsze błędy, ale oglądałam dosłownie fragment, więc nie chciałabym na tym odnosić się do całej formy, bo doszła do półfinału, co jest super i pokazuje to, że potrafiła zarządzić tymi spadkami - powiedziała nam ekspertka tenisa jeszcze przed tym, jak Włoszka pokonała Rosjankę Weronikę Kudermetową 6:3, 6:7(2), 6:3.
Kania-Choduń od razu zaznaczyła też, że wynik drugiego półfinału nie miał wpływu na faworytkę finału, bo i tak w tej roli przystąpiłaby Świątek. Była tenisistka zaznaczyła również, iż Polka bardzo dobrze radzi sobie w takich przypadkach, w końcu w seniorskiej karierze wygrała 23 z 28 starć o tytuł.
- Iga będzie faworytką. Ona potrafi grać jako faworytka, gdzie wiele zawodniczek nie do końca to potrafi i presja tego, że powinny wygrać, jest dla nich na tyle mocno przytłaczająca, że nie potrafią zagrać swojego najlepszego tenisa. Iga była w takiej sytuacji niejednokrotnie, więc bardzo dobrze potrafi się w niej odnaleźć - podkreśliła nasza rozmówczyni.
- To jest finał, one rządzą się swoimi prawami, ale myślę, że gdy Iga do niego dochodzi, to wie doskonale, po co tam jest i zrobi wszystko, żeby wyciągnąć to zwycięstwo - dodała na zakończenie.
Jakub Fordon, dziennikarz WP SportoweFakty