Iga Świątek pod lawiną krytyki. "Warto pamiętać o całym obrazie"

East News / Nur Photo / Na zdjęciu: Iga Świątek
East News / Nur Photo / Na zdjęciu: Iga Świątek

Jest 2020 rok. Znana tylko fanom sportu Iga Świątek płacze co kilka dni. Zastanawia się, czy tenis w ogóle jest dla niej. Zaraz przed French Open siada w szatni naprzeciwko swojej psycholożki. Mówi, że się wypaliła. Że gorzej być nie może.

#DZIEJESIEWPOLSCE "Wszystko, co ważne, dzieje się w Polsce. Wirtualnej Polsce"

Od 30 lat zadajemy trudne pytania i szukamy na nie rzetelnych odpowiedzi

ZOBACZ WIDEO: Kampania WP.PL #DZIEJESIEWPOLSCE - "Rakieta"

CZY POLSKA RAKIETA ZNOWU ODPALI?

I wychodzi na kort. Wtedy zmienia się wszystko.

"Byłam przytłoczona oczekiwaniami. Narzuciłam ich na siebie zbyt dużo. Zaraz przed startem turnieju zmieniłam nastawienie. Zaczęłam myśleć, a właściwie przypomniałam sobie, że przecież gram dla siebie. Dla przyjemności" - pisała Iga na początku 2021 roku w tekście dla WP SportoweFakty.

Zmiana nastawienia sprawiła, że w wieku 19 lat wygrała Rolanda Garrosa. Wtedy jeszcze nie miała prawa wiedzieć, że kolejne lata przyniosą pięć kolejnych wielkoszlemowych zwycięstw, pierwsze miejsce rankingu WTA, fantastyczne serie bez porażek czy brązowy medal igrzysk olimpijskich.

Od pierwszego spektakularnego zwycięstwa w Paryżu, o którym mówił cały świat, minęło nieco ponad pięć lat.

Plan B

Ostatnim startem Igi był turniej WTA Finals. Nieudany zresztą. Polka odpadła po triumfie nad Madison Keys oraz porażkach z Eleną Rybakiną i Amandą Anisimową. Szczególnie przegrana z Kazaszką pochodzenia rosyjskiego wywołała falę krytyki. Iga rozegrała znakomity pierwszy set, aby w kolejnych przegrać do jednego i do zera.

- Iga to rewelacyjna zawodniczka, ale do poprawienia ma jeszcze kilka elementów. Nawet Federer czy Nadal ciągle coś poprawiali, będąc w dość zaawansowanym wieku. W sporcie szukanie nowych rozwiązań to konieczność. Tymczasem Iga jest bardzo młoda - tłumaczy w rozmowie z WP SportoweFakty Urszula Radwańska, aktywna tenisistka, ekspertka, siostra Agnieszki Radwańskiej.

- Pierwszy element, który trzeba wziąć pod rozwagę to agresywny styl gry, który niesie ze sobą wiele ryzyka. Zdarzają się dni, kiedy Iga popełnia wiele błędów, nie trafia w kort. W takich sytuacjach widać, że nie ma planu B. Być może pracuje nad tym z Wimem (Fissettem, trenerem Świątek - przyp. red.), ale jak na razie alternatywy nie widać. To ona dałaby zauważalny spokój w grze Igi. Szczególnie że konkurencja nie śpi. Początkowo Iga wychodziła na kort jako nieznana utalentowana tenisistka - zaskakiwała, bo nie wiadomo było, czego się spodziewać. Dziś u jej rywalek nie ma już elementu zaskoczenia. A przecież najlepsze tenisistki wyróżnia brak możliwości czytania w ich grze.

Radwańska twierdzi, że od tego w dużej mierze zależą też możliwości psychiczne. Kiedy, przez brak planu B, Iga nie dominuje na korcie, przestaje ufać samej sobie. Trudno jest wyjść ze spirali problemów w ciągu dwóch czy trzech setów w meczu.

- To był zupełnie inny sezon niż poprzednie. Wydawało się, że o tytuł w Wimbledonie Iga będzie walczyć najdłużej w swojej karierze, tymczasem zdobyła go niespodziewanie już w 2025 roku. Były też zwycięstwa w Cincinnati i Seulu. Z drugiej strony w pierwszej części sezonu, pomimo dobrego Australian Open, Iga miała znacznie mniej powodów do radości. To pierwszy sezon, w którym tak długo czekała na wygranie turnieju. Najważniejsze jednak, że ostatecznie Iga ten sukces odniosła - konkluduje z kolei tenisowy ekspert, komentator i dziennikarz Marek Furjan.

Zaznacza, że pierwszy set wspomnianego wcześniej meczu z Rybakiną był jednym z najlepszych w ostatnich miesiącach. Potem jednak staliśmy się świadkami kompletnej dysproporcji.

- I to wszystko na przestrzeni dwóch godzin. Podobnie było w meczu z Navarro w Pekinie, w którym Iga trzeciego seta także przegrała do zera, tyle że tam gemy były bardziej zacięte. To obrazek o tyle niepokojący, że takich sytuacji raczej nie doświadczaliśmy w poprzednich sezonach - zauważa Furjan.

Daria Sulgostowska, PR menadżerka Igi, uspokaja: - Iga często podkreślała, że jednym z jej sportowych, wynikowych marzeń jest tzw. Karierowy Szlem i oczywiście złoto igrzysk. Na co dzień jednak, jak sama mówi, skupia się na tym, żeby stawać się coraz lepszą tenisistką i wzbogacać swój tenis, i rozwój w każdym aspekcie.

Przekonuje ponadto, że tenisistka ma poukładany plan rozwoju, dużą zdolność planowania, dobierania odpowiednich osób do zespołu.

- Iga ma poukładany plan rozwoju zarówno w krótszej, jak i długoterminowej perspektywie, ma dużą zdolność planowania, dobierania odpowiednich osób, które również wspierają ją w tym planowaniu. Dostrzega wiele zależności i wyzwań, ale także okazji i szans. Umie też reagować na bieżąco i, co równie ważne, modyfikować plan, jeśli takie modyfikacje są potrzebne. To duże i ważne zasoby - tłumaczy Sulgostowska w rozmowie z WP SportoweFakty.

Medal za wszelką cenę

Na półce trofeów Idze brakuje tylko dwóch istotnych. Pierwszy to puchar za zwycięstwo w Australian Open. Drugi - złoty medal olimpijski. Radwańska sugeruje, że ten pierwszy jest kwestią czasu. O drugi będzie znacznie trudniej.

- Uważam, że Iga wygra Australian Open. Na złoto igrzysk również nie mówię "nie", ale w Paryżu miała największe szanse, grała na swoim ulubionym obiekcie i nawierzchni, na której spisuje się najlepiej. Chciała jednak wywalczyć medal za wszelką cenę, narzuciła na siebie gigantyczną presję. Być może przez to nie dotarła do finału. W Los Angeles również będzie trudno. Iga już wygrywała turnieje na twardej nawierzchni, ale okoliczności nie będą sprzyjać tak jak we Francji - tłumaczy Radwańska.

Jednocześnie nadal aktywna tenisistka zakłada, że Iga nie da sobie wielu szans na wywalczenie olimpijskiego mistrzostwa. Nie przewiduje bowiem długiej kariery Polki aż do kresu fizycznych możliwości.

- Jelena Rybakina gra jakby od niechcenia. Oczywiście jest w pełni skoncentrowana, ale właśnie takie sprawia wrażenie. Iga natomiast wygląda, jakby każdy mecz wiele ją kosztował. Zarówno pod kątem psychiki jak i fizycznie. Wydaje mi się, że nie jest to tenisistka, która będzie grać do czterdziestki. Na pewno niczego nie będzie robić na siłę. A to oznacza, że może podjąć podobną decyzję jak Aschleigh Barty i zakończyć karierę przed trzydziestką. Ale to oczywiście tylko moje przewidywania i domysły - kwituje Radwańska.

Nie ulegać skrajnościom

Na razie przed Igą decyzje kadrowe. Choć nic nie wskazuje na zmiany, słabszy koniec sezonu rozbudza spekulacje wokół pozycji w teamie Wima Fissette'a.

- Trudno ocenić Wima jednoznacznie. Oceniam go z perspektywy wyników, ale też rozwijania i szlifowania tenisa Igi. W mojej głowie nie zapaliła się czerwona lampka alarmowa, nie widzę pilnej potrzeby szukania kogoś nowego. Tym bardziej, że kandydatów z tak wielkim doświadczeniem jak Fissette jest niewielu. Zobaczymy, co przyniesie kolejny rok wspólnej pracy, ale warto pamiętać o wygranym Wimbledonie i drugiej pozycji Igi na świecie. W tym sezonie była od niej lepsza tylko jedna tenisistka, a od Aryny Sabalenki Igi wcale nie dzieli wielka wyrwa, która byłaby nie do przeskoczenia - podkreśla Marek Furjan.

Mimo drugiego miejsca w rankingu, pierwszego w karierze zwycięstwa w Wimbledonie, krytyka wobec formy Igi w 2025 r. zdaje się przybierać na sile. Zdarzają się opinie o "rozsypce" tenisistki.

- To wynika z ludzkiej natury. Oceniamy rzeczywistość według pewnego schematu. Jeśli ktoś wcześniej wygrał np. sześć tytułów w ciągu roku, to każdy sezon poniżej tej liczby będzie rozczarowaniem. Rozumiem krytyczne głosy, unikam tylko tych skrajnych. Taka jest rola kibica, który nie zawsze pamięta, że Iga już teraz ma więcej wygranych wielkoszlemowych niż Szarapowa, Hingis czy nawet Dafne Akhurst, której imieniem potem nazwano puchar wręczany zwyciężczyni Australian Open. Zostawiła za sobą Kim Clijsters czy Arynę Sabalenkę - przypomina Furjan.

- Też bym chciał, żeby w przyszłym roku Iga znów wygrała Rolanda Garrosa, ale oceniając Polkę, warto pamiętać o całym obrazie, a nie tylko jego wybranych fragmentach. Trudno jest grać przez kilka lat na tak samo wysokim poziomie - nie tylko w tenisie, ale również w każdej innej dyscyplinie sportowej. Iga czwarty rok z rzędu kończy z ponad siedemdziesięcioma meczami na koncie. To odciska na człowieku ślad fizyczny i psychiczny. Iga weszła do WTA z przytupem. Pierwszego Rolanda Garrosa wygrała, plasując się poza pierwszą pięćdziesiątką rankingu. Od tego czasu nigdy nie wypadła poza czołówkę, co nie znaczy, że nie ma swoich problemów czy elementów do poprawy.

I dodaje: - Wszyscy chcą lepiej, więcej i wyżej, ale nie zawsze się da. Jedyne, co mogę poradzić, to nie ulegać skrajnościom.

Dawid Góra, szef redakcji WP SportoweFakty

Komentarze (79)
avatar
ratlerek_dla_olewam_sektę_Cie Wdu_JadziZ
17.11.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Jest 2020 rok? Wy naprawdę nie macie o czym pisać ! Znowu nakręcacie hejt - kataryniarze! 
avatar
Michał Zieliński
14.11.2025
Zgłoś do moderacji
9
9
Odpowiedz
Psychika pada ?? Zdarza sie, ale wiara w dużą kasę powinna zwyciężyć, dziewczę ... 
avatar
ratlerek_dla_sekty i JadziZgryz ;)
14.11.2025
Zgłoś do moderacji
14
1
Odpowiedz
Iga, jesteś najlepsza tenisistka w tourze. Rywalki wiele potu wyleją, a i tak cię nie dogonią. Byłaś pierwszą rakietą ,teraz już nie musisz niczego udowadniać . Bądź sobą ! 
avatar
fanklub tenisa
14.11.2025
Zgłoś do moderacji
15
0
Odpowiedz
Brawo 1GA Świątek!! Gratulacje za 6 wygranych Szlemów i życzymy 7-go już w styczniu w Australian Open! :-) 
avatar
1989
14.11.2025
Zgłoś do moderacji
8
3
Odpowiedz
Plan B bardzo dobrze dzialal u pani Urszuli.Nic nie wygrala 
Zgłoś nielegalne treści