Ten mecz przejdzie do historii. Wielki bój o finał WTA Finals

Getty Images / Robert Prange / Na zdjęciu: Aryna Sabalenka
Getty Images / Robert Prange / Na zdjęciu: Aryna Sabalenka

To był jeden z najlepszych meczów w tym sezonie. Aryna Sabalenka i Amanda Anisimova stoczyły zacięty, trzysetowy bój o finał WTA Finals. Ostatecznie lepsza okazała się Białorusinka, która zwyciężyła 6:3, 3:6, 6:3.

W pierwszym półfinale kończącego sezon WTA Finals Jelena Rybakina odwróciła losy pojedynku z Jessicą Pegulą i awansowała do finału po trzysetowym boju. Po tym meczu na korcie zameldowały się Aryna Sabalenka i Amanda Anisimova.

Białorusinka, która w fazie grupowej wygrała komplet spotkań, była faworytką tej rywalizacji. Choć wygrała premierową odsłonę potyczki z Amerykanką, to ta doprowadziła do decydującego seta. W nim lepsza okazała się Sabalenka, która zwyciężyła 6:3, 3:6, 6:3.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Wyjątkowy trening Polaka. Spotkał się z legendą sportu

Początek tego pojedynku był bardzo zacięty. Wystarczy powiedzieć, że dwa pierwsze gemy trwały aż 18 minut. W nich obie tenisistki wypracowały po trzy break pointy, ale do przełamań nie doszło.

W czwartym liderka światowego rankingu WTA znów musiała się bronić, ale wyszła z opresji. Chwilę później to ona wypracowała break pointa, a w kolejnej wymianie Anisimova trafiła w siatkę i straciła podanie (2:3).

W siódmym gemie Sabalenka miała kolejną okazję do przełamania. Wówczas jednak wpakowała return w siatkę, a Amerykanka ostatecznie opanowała sytuację. Jednak w dziewiątym Anisimova musiała bronić trzech piłek setowych.

Choć przy pierwszych Anisimova dała radę, to przy kolejnej posłała autowy bekhend. Tym samym w premierowej odsłonie przegrała 3:6, dzięki czemu Sabalenka była bliżej awansu do finału.

Tymczasem początek II partii należał do Amerykanki. Już na dzień dobry doszło do przełamania, na co złożyły się błędy Białorusinki. Kolejne pomyłki liderki rankingu sprawiły, że znów straciła podanie i przegrywała już 0:3.

Choć w czwartym gemie Sabalenka mogła odrobić część strat, to Anisimova obroniła break pointa i ostatecznie wyszła na 4:0. Po szóstym natomiast prowadziła 5:1 i była o krok od doprowadzenia do decydującego seta.

Wobec tego Amerykanka w ósmym gemie serwowała na zakończenie partii. Wówczas jednak została przełamana, wobec czego Białorusinka odrobiła część strat. Tyle tylko, że chwilę później musiała bronić dwóch piłek setowych. Już przy pierwszym liderka rankingu wyrzuciła bekhend i przegrała seta 3:6.

Po przerwie toaletowej Sabalenka podniosła swój poziom, bo bardzo szybko mogła zanotować przełamanie w decydującej partii. Po tym, jak wypracowała break pointa w trzecim gemie, Anisimova była w stanie wyjść z opresji.

Tymczasem w szóstym gemie Amerykanka musiała bronić dwóch kolejnych break pointów. Choć najpierw posłała wygrywający serwis, to chwilę później nie miała nic do powiedzenia po reteurnie Białorusinki i przez to straciła podanie (3:4).

Anisimova mogła jednak momentalnie odrobić stratę, bo otrzymała break pointa w prezencie po podwójnym błędzie serwisowym rywalki. Jednak Amerykanka zepsuła trzy returny z rzędu, przez co przegrywała 3:5.

Wówczas musiała utrzymać podanie, by przedłużyć szansę na odwrócenie wyniku. Jednak po tym, jak Anisimova trafiła w siatkę, musiała bronić dwóch piłek meczowych. Już przy pierwszej Amerykanka przestrzeliła z forhendu, przez co Sabalenka wygrała seta 6:3, a także całe spotkanie.

WTA Finals:

półfinał gry pojedynczej:

Aryna Sabalenka (1) - Amanda Anisimova (USA, 4) 6:3, 3:6, 6:3

WTA Finals: wyniki i tabele

Komentarze (79)
avatar
Sosnowski Zbyszek
8.11.2025
Zgłoś do moderacji
12
9
Odpowiedz
BRAWO ARYNA ! ! ! 
avatar
Vianney
8.11.2025
Zgłoś do moderacji
11
4
Odpowiedz
Aryna ma metal. Nasza już by się poddała i by się skończyło 1:6 i 0:6. A Aryna wyciągnęła, dała wszystko co miała 
avatar
felek-pantofelek
8.11.2025
Zgłoś do moderacji
11
5
Odpowiedz
Żeby nie ten biust, powiedział bym że to chłop. 
avatar
Marcin Wiśniewski
8.11.2025
Zgłoś do moderacji
23
4
Odpowiedz
Te świątek,tak się gra w tenisa a nie chodzi i biadoli na wszystko.Sabalenki to ty nigdy nie przegonisz.Jestes ciut lepsza od poprzedniej płaczki Radwańskiej,pewnego poziomu nie przeskoczysz i Czytaj całość
avatar
antysys
8.11.2025
Zgłoś do moderacji
28
13
Odpowiedz
Był Koń który mówi, teraz jest Koń który gra w tenisa. 
Zgłoś nielegalne treści