Aryna Sabalenka po raz kolejny udowodniła, że potrafi walczyć do końca. Liderka światowego rankingu po emocjonującym, ponad dwugodzinnym pojedynku pokonała Amandę Anisimovą 6:3, 3:6, 6:3 i awansowała do finału WTA Finals w Rijadzie. Spotkanie stało na najwyższym poziomie.
Białorusinka, która w fazie grupowej wygrała komplet meczów, była faworytką półfinału, ale Amerykanka postawiła jej twarde warunki. Anisimova po przegranym pierwszym secie odrobiła straty i doprowadziła do decydującej partii. W niej doświadczenie Sabalenki okazało się kluczowe - liderka światowego rankingu zachowała spokój, a w końcówce przełamała rywalkę, przesądzając o swoim zwycięstwie.
Po meczu Sabalenka nie ukrywała uznania dla swojej przeciwniczki. - Ona zawsze zmusza mnie do grania najlepszego tenisa. Szczerze mówiąc, nie miałabym nic przeciwko, gdybym przegrała ten mecz, bo obie zagrałyśmy niesamowite spotkanie i obie zasługiwałyśmy na miejsce w finale - powiedziała na korcie tuż po zakończeniu pojedynku.
- Jestem szczęśliwa, że wygrałam. Powiedziałam Amandzie, że powinna być dumna ze swojego sezonu. Grała znakomity tenis. To dopiero początek. Wiem, że może być rozczarowana, ale przed nią jeszcze wiele rzeczy – dodała Sabalenka.
W finale WTA Finals Sabalenka zagra z Jeleną Rybakiną. Spotkanie rozegrane zostanie w sobotę.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Wyjątkowy trening Polaka. Spotkał się z legendą sportu