W tym roku Jelena Rybakina długo nie była w stanie wejść na swój najwyższy poziom. Sytuacja zmieniła się jednak w końcówce sezonu, kiedy to najpierw rzutem na taśmę wywalczyła miejsce w WTA Finals, a następnie wygrała komplet spotkań.
W sobotnim (8 listopada) finale reprezentantka Kazachstanu zmierzyła się z Aryną Sabalenką. Starcie to rozstrzygnęło się w dwóch setach, w których Rybakina zwyciężyła 6:3, 7:6(0) i po raz pierwszy w karierze wygrała ten turniej.
Podczas ceremonii doszło jednak do zgrzytu. Wszystko z uwagi na to, że zwyciężczyni odmówiła wspólnego zdjęcia z Portią Archer, dyrektor generalną organizacji WTA (więcej TUTAJ). Na konferencji prasowej poruszono ten temat.
- Myślę, że to temat między mną a panią Portią. Wszyscy wykonujemy swoją pracę i mieliśmy okazję do rozmów, ale ostatecznie do nich nie doszło. Więc wszyscy wykonujemy swoją pracę i myślę, że tak zostanie - powiedziała Rybakina, pokazując, że ich relacje są dalekie od ideału.
Tym samym sprawa ta wydaje się być jasna. Reprezentantka Kazachstanu nie zamierzała pozować do zdjęcia z osobą, która przyczyniła się do tego, że zawieszony został jej trener Stefano Vukov. Chorwat miał bowiem znęcać się nad swoją podopieczną, choć ta kategorycznie zaprzeczyła tym zarzutom.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Wyjątkowy trening Polaka. Spotkał się z legendą sportu