Iga Świątek dla WP SportoweFakty: Nie ukrywam - to moje marzenie

Newspix / IMAGO / Na zdjęciu: Iga Świątek
Newspix / IMAGO / Na zdjęciu: Iga Świątek

- Jestem osobą, która lubi stabilizację życiową - przekonuje Iga Świątek zapytana o kształt swojej drużyny w sezonie 2026. W wywiadzie dla WP SportoweFakty ponadto analizuje porażkę z Eleną Rybakiną i zdradza, jak spędzi urlop.

#DZIEJESIEWPOLSCE "Wszystko, co ważne, dzieje się w Polsce. Wirtualnej Polsce"

Od 30 lat zadajemy trudne pytania i szukamy na nie rzetelnych odpowiedzi

ZOBACZ WIDEO: Kampania WP.PL #DZIEJESIEWPOLSCE - "Rakieta"

Drugie miejsce w rankingu WTA, pierwsze w historii zwycięstwo w Wimbledonie, wygrane w Cincinnati oraz Seulu. To bilans sezonu 2025 w wykonaniu Igi Świątek. Sezonu, który kończy się nieudanym startem w WTA Finals i meczami rozegranymi w reprezentacja Polski w ramach Billie Jean King Cup.

W ekskluzywnej rozmowie z WP SportoweFakty najlepsza polska tenisistka podsumowuje miniony rok.

Dawid Góra, szef redakcji WP SportoweFakty: Rozważasz zmiany w swoim zespole na kolejny sezon?

Iga Świątek, tegoroczna zwyciężczyni Wimbledonu, aktualnie druga rakieta świata: Oczywiście myślałam o tym, jak działamy jako zespół i jak rozwinęła się moja współpraca z Wimem [Fissettem, trenerem głównym Igi - przyp. red.], ale nie w kontekście ewentualnych zmian. Jestem zadowolona z pracy z każdym członkiem sztabu. Tworzymy całość. Każdy ma inne zadania, ale nie działamy osobno. Przez ostatni rok udało nam się wypracować team, który rozumie się lepiej niż w pierwszych miesiącach jego funkcjonowania.

Relacja z trenerem głównym rządzi się takimi prawami jak każda inna, a więc trzeba najpierw się lepiej poznać, a potem dbać o to, aby się rozwijała. Jestem osobą, która lubi stabilizację życiową. Czas, który do tej pory ze sobą przepracowaliśmy, wyjdzie nam na dobre w przyszłym sezonie.

Po zakończeniu współpracy z Tomaszem Wiktorowskim, a wcześniej Piotrem Sierzputowskim, mówiłaś o kolejnych celach do osiągnięcia, w których pomoże nowy trener. Zmiany szkoleniowca uzależniasz od wyznaczonych mu celów i zakładasz je z dużym wyprzedzeniem? Masz już teraz dalekosiężne plany w tym kontekście?

Czasami po prostu przychodzą momenty, w których ja, trener lub wspólnie dochodzimy do wniosku, że potrzebna jest zmiana. Nigdy jednak nie planowałam zmian z dużym wyprzedzeniem. Dopiero po kilku miesiącach współpracy wiem, czy dany trener jest na pewno dla mnie właściwy i czy ja jestem w stanie odnaleźć się w relacji.

W każdą współpracę bardzo wierzę i liczę na nauczenie się czegoś więcej. Z każdej też czerpię na kolejnych etapach mojej drogi. Przychodzą jednak momenty, kiedy robi się rachunek i wyciąga z niego wnioski. W moim życiu jednak nie było wielu zmian trenerów, więc nie mam dużego doświadczenia, aby opowiadać o tym, jak i kiedy powinno się to robić. Idę swoją drogą.

Nie zmienia to faktu, że każda relacja jest inna. Kiedy zaczynałam współpracę z trenerem Wiktorowskim, w moim tenisie wiele było do poprawy. Progres był widoczny od razu. Przekazał mi wiedzę, która dziś jest dla mnie oczywista, ale wtedy była prawdziwym odkryciem. Mój poziom gry momentalnie się poprawił, zyskałam wiele nowych opcji na korcie.

Ale po blisko trzech latach zdecydowaliście się zakończyć współpracę.

Po takim czasie miejsca na progres jest trochę mniej. Nie ma już momentów, kiedy pewne elementy tenisa odkrywam na nowo. W tym roku zresztą nauczyłam się tego, że, choć wciąż jestem młoda i mam wiele do poprawy, jakiekolwiek zmiany będą już mniej widoczne. Doświadczenie robi swoje.

Przeanalizowałaś mecz z Eleną Rybakiną w WTA Finals? Najpierw rozegrałaś jeden z najlepszych setów w tym sezonie, żeby kolejne przegrać do jednego i do zera.

W drugim secie, przegranym do jednego, nie zauważyłam w swoim tenisie drastycznej zmiany. Analizując mecz na papierze, można dojść do wniosku, że faktycznie nagle wszystko się odwróciło. Przegrałam 1:6, tragedia. Ale oglądając mecz jeszcze raz, zauważyłam, że na tym secie zaważyło dosłownie kilka piłek. A tak się zdarza w meczach na najwyższym poziomie. Dosłownie dwie piłki są w stanie zmienić momentum rywalizacji i w tym przypadku właśnie tak było. Przy stanie 1:3 lub 1:4 przydarzyły mi się dwa błędy, przez które do mojej gry wdarło się zawahanie. Rybakina złapała wiatr w żagle, rozpędziła się, zyskała więcej luzu. Jednak mimo wyniku w drugim secie, poza błędami, o których wspomniałam, grałam dobrze.

Wynik rzuca się w oczy, zdaję sobie z tego sprawę, jednak patrząc na spotkanie jak na całość, gra była wyrównana. Sama miałam w karierze dużo meczów, w których wygrywałam sety do zera. Wszyscy się zachwycali i zwracali uwagę na wynik. Tymczasem ja pamiętam część tych meczów jako bardzo równe, ze sporą ilością gry na przewagi. Wynik nie zawsze odzwierciedla faktyczny przebieg spotkania.

Zresztą Aryna Sabalenka po finałowym meczu stwierdziła, że Rybakina zmiotła ją z kortu. Ja miałam podobne odczucia w trzecim secie. Ona bardzo się rozpędziła w tym turnieju, trudno było ją powstrzymać.

Zwycięstwo w Australian Open i złoto igrzysk olimpijskich to dla ciebie święty graal, który przyniesie spełnienie? Więcej do zdobycia właściwie nie ma.

Nie nazwałabym ich świętym graalem, nie chcę nadawać im magicznego znaczenia. Nie ukrywam, jest to moje marzenie, ale na co dzień koncentruję się na kolejnych mniejszych celach. Chcę się rozwijać jako zawodniczka. Myślę o tym, aby lepiej odbijać płaskie piłki na szybkich nawierzchniach, żeby zyskać więcej opcji w pierwszym serwisie itd. W każdym elemencie mogę i chcę się rozwijać. To codzienna praca - celem jest każdego dnia być trochę lepszą niż wczoraj. Takie podejście miałam w okresie przygotowawczym przed sezonem i to zdało egzamin, czułam sporą różnicę w grze choćby w Australian Open.

Kończysz na drugim miejscu rankingu WTA. W tym sezonie nie było długiej serii zwycięstw, spektakularnych finałowych triumfów, ani liderowania w klasyfikacji, jednak nadal jesteś w ścisłej światowej czołówce z wielkoszlemowym zwycięstwem wywalczonym raptem cztery miesiące temu. I to w Wimbledonie, w którym dotychczas nie wygrałaś. Z czego wynika krytyka, słowa o rozsypce Igi Świątek?

To bardziej pytanie do socjologów, ale takie jest po prostu jedno z oblicz życia jako osoba publiczna w sporcie. Jedyne, co mogę zrobić, to skupić się na sobie. Spędziłam już za dużo czasu na zastanawianiu się, skąd się biorą takie opinie.

Czyli mimo doświadczenia i lat gry nadal nie potrafisz przejść obok tego zupełnie obojętnie.

To, co mówią ludzie dookoła, wpływa na każdego z nas. Oczywiście, są osoby mniej emocjonalne - one zapewne nie przywiązują do tego wagi, potrafią koncentrować się bardziej na sobie. U mnie to bardzo zależy od tego, jak w danym momencie się czuję. Nie spędzam wiele czasu w internecie. Mam nawet konto, którego algorytm jest tak ustawiony, aby nie wyświetlały się rzeczy związane z tenisem. Nauczyłam się tak funkcjonować, aby czas spędzony w sieci był komfortowy.

Zdarza się jednak, że moi znajomi podeślą mi jakiś artykuł. Staram się wtedy złapać odpowiedni dystans i w pewnym stopniu to ignorować. Ale jakąś emocję odczułby pewnie każdy z nas. To nie do uniknięcia.

Po turnieju w Gorzowie Wielkopolskim będziesz miała czas na odpoczynek. Gdzie lecisz?

Na Mauritius. Odpoczynek na pewno się przyda. I mam nadzieję, że będę mogła komfortowo i w ciszy się zregenerować. Jednak chcę podkreślić, że jestem bardzo zadowolona z tego sezonu. Było trochę wyzwań, niektóre dało się zauważyć na korcie, ale w ciągu ostatniego roku wiele się nauczyłam. Natomiast jakikolwiek sezon ze zwycięstwem w Wimbledonie przyjęłabym z otwartymi rękoma. Nawet gdybym miała nie zwyciężyć w ani jednym meczu ponadto.

Komentarze (26)
avatar
Xaveriusz
15.11.2025
Zgłoś do moderacji
5
3
Odpowiedz
Ona lubi stabilizację życiową. Dlatego jest związana uczuciowo z Darią. 
avatar
ratlerek_dla_sekty i JadziZgryz ;)
15.11.2025
Zgłoś do moderacji
5
0
Odpowiedz
Wimbledon jest zarezerwowany dla najlepszych i jesteś Iga najlepsza. 
avatar
artur iwon
15.11.2025
Zgłoś do moderacji
6
3
Odpowiedz
musze z Igo przegadać te złoto olimpijskie , bo igrzyska 3 lata a planuje z Igą że za 2 lata urodzi mi dziecko , zostałby jej rok na dojście do formy mistrzowskiej 
avatar
Hector99
15.11.2025
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
Powodzenia. 
avatar
stary_trener
14.11.2025
Zgłoś do moderacji
2
2
Odpowiedz
Alez bronicie prawdy co jeszcze bardziej przekonuje o destrukcyjnej roli SF wobec czolowych sportowcow. Uklony cenzurko. 
Zgłoś nielegalne treści