"Świątkomania" trwa w najlepsze. Widzieliśmy to na żywo

Newspix / Na zdjęciu: Iga Świątek
Newspix / Na zdjęciu: Iga Świątek

Turniej Billie Jean King Cup w Gorzowie Wielkopolskim okazał się sukcesem i to pod wieloma względami. Zadowolona z przyjazdu musi być też Iga Świątek. Mogła się przekonać, że polscy kibice po prostu ją kochają.

Wynik sportowy? Znakomity. Sześć meczów, sześć zwycięstw i zwycięstwo w całym turnieju. Zainteresowanie? Ogromne. Pełne trybuny, atmosfera rewelacyjna, niosąca do wygranych.

Trudno znaleźć minusy po turnieju Billie Jean King Cup w Gorzowie Wielkopolskim. Impreza zakończyła się pełnym sukcesem, zarówno na korcie, jak i poza nim. Pokazała też dobitnie, jakim uwielbieniem cieszy się wśród rodaków Iga Świątek. Nawet jeśli komentarze w internecie mogą mówić co innego.

ZOBACZ WIDEO: Lewandowski zachwycony po meczu kadry. "Ciarki na całym ciele"

Szaleństwo kibiców

Każdego dnia gigantyczne kolejki, zawijające się wokół murów Areny Gorzów. Tak było w piątek, w niedzielę, nawet w sobotę, choć tego dnia reprezentacja Polski nie rozgrywała meczu. Ale organizatorzy wpadli na świetny pomysł i zaprosili posiadaczy biletów na spotkanie ze Świątek i innymi naszymi zawodniczkami, które w holu areny rozdawały autografy.

Zainteresowanie było ogromne, kibice tłumami walili do hali. Niestety, było niemożliwe, by każdy dostał swój autograf. Sprzedano około 2,5 tysiąca biletów i więcej niż połowa fanów odeszła z niczym, choć Polki dwukrotnie przedłużyły pierwotny czas przeznaczony dla kibiców. Aby zadowolić wszystkich, musiałyby spędzić tam co najmniej kilka godzin.

Żal było jedynie najmłodszych, którzy ze smutnymi minami patrzyli na swoją idolkę opuszczającą Arenę Gorzów. Ale dostali swoją szansę jeszcze w niedzielę. Bo podobnie jak w piątek, także po swoim ostatnim meczu w Gorzowie Świątek przez kilkadziesiąt minut na korcie rozdawała autografy i pozowała do zdjęć.

- Najlepszy moment z tego weekendu? Nie chcę nawet go wybierać, zdarzyło się tutaj tak dużo fajnych chwil - podsumowywała nasza gwiazda, zadowolona ze swojej gry. W piątek oddała Nowozelandce Elyse Tse jednego gema, w niedzielę Rumunce Gabrielii Lee zaledwie dwa.

I zapowiedziała, że po krótkim pobycie w Zurychu (obowiązki reklamowe), z ulgą uda się na wakacje. - Będę doceniała tam każdą minutę - mówiła kibicom.

21-latka zachwyciła polskich kibiców

Ale co ważne, biało-czerwonego wózka Iga Świątek nie ciągnęła sama. Swojego singla wygrała też choćby Katarzyna Kawa.

Odkryciem okazała się jednak debiutująca w reprezentacji Polski Linda Klimovicova. Najpierw 21-latka świetnie spisała się w deblu z Martyną Kubką w starciu z Nowozelandkami, a w niedzielę otrzymała od Dawida Celta szansę na debiut singlowy.

I swoją odważną i bezkompromisową grą porwała wręcz 5 tysięcy widzów w Arenie Gorzów. Czeszka z polskim paszportem, po początkowej tremie, wręcz rozbiła Rumunkę Berteę, która po jej kapitalnych uderzeniach kręciła tylko z uśmiechem głową.

- Atmosfera? Nawet nie wiem, od czego zacząć. To było niesamowite, co zrobili tutaj kibice. Bardzo za to dziękuję, to było fantastyczne - mówiła po zwycięstwie (6:2, 6:1) młoda tenisistka, która dokładnie rok temu otrzymała polski paszport. I w Gorzowie udowodniła, że wejście do czołowej "100" rankingu WTA będzie dla niej drogą, a nie celem.

- Powiedziałem już jej, że ma przed sobą wielką przyszłość - ujawnił kapitan kadry Dawid Celt, który nie ukrywał szacunku dla występu swojej najmłodszej podopiecznej.

Świątek dała nadzieję

Na koniec imprezy Iga Świątek przekazała też znakomite informacje polskim kibicom. Kolejny turniej eliminacyjny do finałów Billie Jean King Cup odbędzie się w kwietniu. I nasza gwiazda zapowiedziała, że bardzo by chciała pomóc w wywalczeniu awansu.

Wiele będzie oczywiście zależało od kalendarza WTA. Ale jej obecność może być nieodzowna. Zwłaszcza jeśli wierzyć słowom kapitana reprezentacji. Dawid Celt wyznał w niedzielę, że awans do turnieju finałowego to pierwszy cel. Ale najważniejszym jest chęć wygrania całej imprezy.

- Występ Igi w kolejnym turnieju? Pierwsze rozmowy już były. Ale musimy poczekać do losowania. Gdy będziemy wiedzieć więcej, to wtedy porozmawiamy - mówił Celt.

Dodajmy, że w Gorzowie nie zobaczyliśmy choćby Magdy Linette i Magdaleny Fręch. W kolejnym turnieju na pewno trafimy na mocniejszych przeciwników niż Rumunia i Nowa Zelandia, wtedy obecność choć jednej z nich może mieć wielkie znaczenie dla końcowego wyniku.

Tomasz Skrzypczyński, WP SportoweFakty

Komentarze (6)
avatar
Zgryz
18.11.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
To pewnie tata Jadzi zorganizował turniej na pocieszenie córuni po jej blamażach w normalnych turniejach. 
avatar
olewam_sektę
17.11.2025
Zgłoś do moderacji
4
1
Odpowiedz
Tenis jest sportem indywidualnym i wszystkie rozgrywki drużynowe to turnieje pocieszenia. Wystarczy spojrzeć na to kto gra w tych rozgrywkach, nikt z poważnych tenisistek. 
avatar
szymek zu
17.11.2025
Zgłoś do moderacji
3
0
Odpowiedz
Przecież ten turniej mogł przyciągnąć zdecydowanie więcej kibiców, gdyby był rozgrywany w większej hali a nie w o iekcie mieszczącym zaledwie na 5tys. 
avatar
ratlerek_dla_olewam_sektę_Cie Wdu_JadziZ
17.11.2025
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
Wbrew temu co hejterzy wypisują o Idze umilając jej życie,ma ogromną rzeszę kibiców . Nic tego nie zmieni. Jest wyjątkowa. 
avatar
Tennyson
17.11.2025
Zgłoś do moderacji
5
3
Odpowiedz
Pod jednym względem ogromna popularność Igi przypomina czas boomu na Adama Małysza: zasługuje na to, ale ile trzeba, by reszta mogła doskoczyć, a Polska stała się zespołem z prawdziwego zdarzen Czytaj całość
Zgłoś nielegalne treści