Carlos Alcaraz nie zdobył pierwszego w karierze tytułu w ATP Finals. W niedzielnym finale imprezy w Turynie najwyżej rozstawiony Hiszpan przegrał 6:7(4), 5:7 z Jannikiem Sinnerem.
- Wyszedłem na kort z myślą, że mogę go pokonać - mówił podczas konferencji prasowej. - Nigdy nie wątpiłem w swoje szanse. Czuję zadowolenie z tego, jak zagrałem, i jestem pewny, że będę coraz lepszy w warunkach halowych.
ZOBACZ WIDEO: Był centymetry od pustej bramki. Nie uwierzysz, co zrobił
Dla Hiszpana to szósta porażka z Włochem w ich 16. oficjalnej konfrontacji. - Ostatnio pokonałem go w finale US Open, ale od zawsze powtarzam, że Jannik po porażkach wyciąga wnioski i wraca silniejszy. Po raz kolejny pokazał wszystkim, co potrafi. Wywierał ogromną presję, zwłaszcza serwisem, i bardzo trudno się z nim grało - ocenił.
W połowie pierwszego seta tenisista z Murcji poprosił o interwencję medyczną z powodu kłopotów zdrowotnych i do końca meczu grał z opatrunkiem na prawym udzie. Nie zamierzał jednak tłumaczyć porażki niedyspozycją fizyczną.
- Próbując odebrać jeden z jego serwisów, poczułem coś w udzie. Mogę jednak powiedzieć, że nie miało to na mnie żadnego wpływu, bo byłem w stanie normalnie biegać i uderzać piłkę. Przegrałem, ale nie z tego powodu, lecz dlatego, że on zasłużył na zwycięstwo - wyjaśnił.
- Myślę, że mój plan gry był dobry - ocenił. - W tie breaku przegrałem kilka punktów, które powinienem był wygrać, a w drugim secie po tym, jak go przełamałem, powinienem był utrzymywać swój serwis. Zmieniłem kilka rzeczy w swojej taktyce, ale wynikało to z okoliczności meczu, a nie z powodu kontuzji.
Przed Alcarazem teraz występ w barwach reprezentacji w Pucharze Davisa, ale Hiszpan już myśli o przyszłym sezonie i kolejnych pojedynkach z Sinnerem. - O losach tego meczu zadecydowały szczegóły. Dlatego w przerwie między sezonami będę ciężko pracował, aby następnym razem te detale zadziałały na moją korzyść - zapowiedział.