Garbine Muguruza była kiedyś na absolutnym szczycie kobiecego tenisa. Hiszpanka ma na koncie dwa tytuły wielkoszlemowe, triumfy w Roland Garros i Wimbledonie, a także pozycję liderki rankingu WTA. Choć w 2024 roku zakończyła karierę, jej głos wciąż jest słyszalny.
Hiszpanka nie ukrywała, że z perspektywy własnych doświadczeń różnica poziomów między kobiecym a męskim tenisem jest ogromna. - Gdy byłam numerem 1 na świecie, nawet junior mógł mnie pokonać - stwierdziła Muguruza, cytowana przez Univers Tennis na platformie X, czym natychmiast wywołała lawinę komentarzy.
ZOBACZ WIDEO: Jakub Kiwior i jego żona zachwycili. Nagranie robi wrażenie
Na tym jednak nie poprzestała. Była tenisistka zwróciła uwagę, że przewaga mężczyzn nie sprowadza się wyłącznie do siły. - Przewaga mężczyzn nie opiera się tylko na sile, ale także na wytrzymałości fizycznej, muskulaturze, wielu rzeczach. W starciach z moimi sparingpartnerami mężczyznami, którzy nie byli profesjonalistami, nigdy nie zdołałam wygrać nawet jednego seta - dodała.
- Chłopak, który jest 1000. na świecie albo w ogóle nie ma rankingu, może być znacznie lepszy od zawodniczki z czołowej dziesiątki rankingu WTA - zaznaczyła bez ogródek Garbine Muguruza.
Te słowa szczególnie mocno kontrastują z narracją promującą kobiecy tenis, którą od lat wspierają czołowe zawodniczki - otwarcie walczące o równość płac i podkreślające, że dostarcza on porównywalnych emocji co męski. W tym kontekście wypowiedź Muguruzy może być być odebrana jako cios w wizerunek całej dyscypliny.
Dyskusję dodatkowo podgrzewa fakt, że Muguruza niedawno objęła funkcję współdyrektorki turnieju Mutua Madrid Open, jednego z najważniejszych wydarzeń w kobiecym tourze.