20 września 1973 r. w Houston doszło do meczu, który wzbudził gigantyczne zainteresowanie. W samych Stanach Zjednoczonych obejrzało go 50 mln telewidzów. 29-letnia wówczas Billie Jean King, gwiazda kobiecego tenisa, zmierzyła się z byłym znakomitym tenisistą, 55-letnim Bobby'm Riggsem.
Mecz toczył się do trzech wygranych setów i nazywany był "Battle of the Sexes", czyli "Bitwa Płci". King pokonała Riggsa 6:4, 6:3, 6:3. Kilka miesięcy wcześniej Amerykanin gładko rozprawił się z inną gwiazdą kobiecego tenisa Margaret Court 6:2, 6:1.
ZOBACZ WIDEO: Jakub Kiwior i jego żona zachwycili. Nagranie robi wrażenie
28 grudnia 2025 r. w Dubaju odbędzie się kolejna odsłona "Bitwy Płci". Zmierzą się w niej Aryna Sabalenka, aktualnie nr 1 rankingu WTA, oraz Nick Kyrgios. Billie Jean King w rozmowie z BBC opowiedziała, jak postrzega ten pojedynek. Padło sporo krytycznych słów.
- Jest tylko jedno podobieństwo: on jest chłopakiem, ona jest dziewczyną. Tylko tyle. Wszystko inne - nie. Nasza rywalizacja dotyczyła zmiany społecznej, kulturowej. Tego, gdzie byliśmy w 1973 r. Ten mecz tego nie dotyczy - porównywała. - Wiedziałam, że muszę go pokonać (Riggsa - przyp. red.), żeby zmienić społeczeństwo. Miałam wiele powodów, żeby wygrać - dodała, podkreślając, że kobiecy tenis zyskał po jej zwycięstwie powszechną akceptację.
- Mam nadzieję, że to będzie świetny mecz - oczywiście chcę, żeby Sabalenka wygrała - ale to już nie to samo - dodała Billie Jean King.
Amerykanka przypomniała, że w Houston grała do trzech wygranych setów. Nie było żadnych ułatwień dla tenisistki. - Powiedziałam: "gram na równych zasadach, albo nie gram wcale". I Bobby'emu to się podobało - zaznaczyła.
Tymczasem organizatorzy meczu w Dubaju zapowiedzieli, że spotkanie toczyć się będzie do dwóch wygranych setów, z 10-punktowym tie-breakiem w przypadku remisu 1:1. Zarówno Sabalenka, jak i Kyrgios będą mieli do dyspozycji tylko jeden serwis. A kort po stronie Białorusinki będzie zmniejszony o 9 procent.
Część środowiska tenisowego traktuje zbliżający się mecz jako rozrywkę, inni obawiają się, że ewentualna porażka liderki rankingu mogłaby umniejszać kobiecy tenis.
- Będę musiała ją (Sabalenkę - przyp. red.) o to zapytać po meczu, ale nigdy nie mówiłyśmy, że jesteśmy lepsze od mężczyzn - stwierdziła Billie Jean King w wywiadzie z BBC.
Czy przeciwko mężczyźnie?