W ostatnich dniach zrobiło się głośno o Marcie Kostiuk z uwagi na jej znakomitą formę na początku nowego sezonu. Ukrainka dotarła do półfinału turnieju rangi WTA 500 w Brisbane po tym, jak ograła Julię Putincewę, Amandę Anisimovą oraz Mirrę Andriejewę.
Po dwóch meczach z tenisistkami z pierwszej dziesiątki światowego rankingu WTA, Kostiuk przystąpiła do kolejnego, tym razem z Jessicą Pegulą. Ukrainka zanotowała najlepszy występ w tym sezonie, rozbijając Amerykankę w zaledwie 55 minut - 6:0, 6:3.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Miss pochwaliła się sylwetką po świętach
Zawodniczka, która została rozstawiona z numerem 16., przełamała faworytkę tego starcia już przy pierwszej możliwej okazji. Dzięki temu wyszła na prowadzenie 2:0, które chwilę później powiększyła, bo utrzymała podanie.
W czwartym gemie Kostiuk ponownie przełamała Pegulę, lecz tym razem do zera. Doszło do tego, że w krótkim czasie odskoczyła na 4:0, a w tym czasie Amerykanka zdobyła raptem... dwa punkty.
Doszło jednak do momentu, w którym przebudziła się 6. rakieta świata. Choć w piątym gemie wypracowała break pointa, to ostatecznie nie udało jej się odrobić części strat. Dzięki temu Ukrainka odskoczyła na 5:0.
Chwilę później niżej notowana tenisistka stanęła przed szansą wygrania seta do zera. Wypracowała bowiem trzy piłki setowe (40-0) i choć Pegula obroniła dwie pierwsze, to przy kolejnej skapitulowała i sensacyjnie przegrała partię wynikiem 0:6.
Na początku II seta seria Kostiuk trwała w najlepsze. Po tym, jak znów zanotowała przełamanie przy pierwszej możliwej okazji, ostatecznie wyszła na 3:0 po utrzymaniu podania. Tym samym miała na swoim koncie aż dziewięć wygranych gemów z rzędu.
Kompletnie rozbita Amerykanka doczekała się momentu, w którym utrzymała serwis. Następnie wypracowała szansę na odrobienie straty, ale tak samo, jak w poprzedniej partii, zawiodła przy break poincie.
Ostatecznie Ukrainka była nieuchwytna w swoich gemach serwisowych. Dzięki temu w dziewiątym gemie wypracowała dwie piłki meczowe i zakończyła potyczkę przy pierwszej możliwej okazji, zwyciężając 6:3.
Tym samym Kostiuk sensacyjnie rozbiła Pegulę po tym, jak przegrała z nią dwa bezpośrednie starcia w 2025 roku. W finale turnieju czekała już na nią Aryna Sabalenka, która pokonała Karolinę Muchovą. Białorusinka również znajduje się w znakomitej formie, a do tego nigdy nie przegrała z Ukrainką (4-0).
półfinał gry pojedynczej:
Marta Kostiuk (Ukraina, 16) - Jessica Pegula (USA, 4) 6:0, 6:3