Hubert Hurkacz odniósł trzecie imponujące zwycięstwo w tygodniu zmagań w United Cup 2026. Polski tenisista tym razem ograł dziewiątego zawodnika rankingu ATP Taylora Fritza. Tym samym zagwarantował naszej reprezentacji pierwszy punkt w półfinale z USA.
Po tym spotkaniu wrocławianin na gorąco ocenił swój występ i wygraną 7:6(1), 7:6(2). Został zapytany o to, czy jest zaskoczony poziomem, który reprezentuje.
ZOBACZ WIDEO: Fabiański szczerze o swoim zdrowiu. "Mam pewne problemy"
- Tak i nie. Na pewno to pewnego rodzaju niespodzianka, bo nie grałem bardzo długo, a to pierwszy turniej po powrocie. Pierwszy raz znalazłem się w takiej sytuacji. Nie wiesz, czego po sobie oczekiwać. Z drugiej strony bardzo mocno pracowałem nad formą, także poza kortem - przyznał.
Hurkacz odniósł się też bezpośrednio do przebiegu pojedynku z Fritzem. Reprezentant Polski nie dał mu żadnych szans w obu tie-breakach. Zaimponował dużą odwagą.
- Rywalizacja z Taylorem to duże wyzwanie, szczególnie na tak szybkim korcie. Dysponuje on bardzo mocnym serwisem. Do tego ma znakomity forhend. Wykorzystywał każde krótsze zagranie - ocenił.
- Zagrałem dość solidnie. Chciałem być bardziej agresywny. W trakcie siedmiomiesięcznej przerwy od rywalizacji oglądałem moje poprzednie mecze i wysłuchiwałem komentarzy. To było pomocne. Do tego cały mój zespół bardzo ciężko pracował. Jestem niesamowicie wdzięczny za ich wsparcie - dodał.
Na koniec wypowiedział się o drugim pojedynku meczu Polska - Stany Zjednoczone. Iga Świątek mierzy się z Coco Gauff.
- Zapowiada się na fantastyczny mecz, także dla publiczności. Coco to świetna zawodniczka, ale my mamy Igę. Jest inspiracją dla całego kraju. Będziemy ją wspierać z całych sił - podsumował.